Tymczasem w Absurdystanie 23


Kliknij tutaj aby przeczytać poprzedni odcinek serii

Kliknij tutaj aby zobaczyć wszystkie dotychczasowe odcinki


Okres świąt Wielkiej Nocy to zwykle okres spokoju w polskiej polityce. Ministrowie i posłowie, podobnie jak większość Polaków, spędzają ten czas z rodzinami, obchodząc kolejną rocznicę ukrzyżowania Chrystusa. Albo, jak się okazuje, Briana, jeśli wierzyć okładce wielkanocnego wydania jednej z lokalnych gazet, na której pojawił się fotos z filmu Monty Pythona.

Ale Wielkanoc to także wiosna. Wybuchająca wokół wiosna i rodzące się wszędzie życie zachęca także do rozważania nad tym, co przed nami. Niektórzy myśliciele wykorzystują ten czas aby wyrazić swoją troskę co do przyszłości Kościoła Katolickiego. Ubolewają nad faktem, że głową kościoła jest papież Franciszek, bo to jest papież dobry dla jakichś lewaków, a nie porządnych katolików. Ok, niech i już tym lewakom będzie, że Franciszek to całkiem miły gość, ale bycie miłym gościem to nie są wystarczające kwalifikacje aby przewodzić takiej poważnej religii jak chrześcijaństwo! Na szczęście dla wszystkich papież z góry przyobiecał, że popapieżuje tylko trochę a potem śladem swojego poprzednika uda się na emeryturę, więc można już snuć plany na przyszłość bez tego wkurzającego czekania na to, aż wreszcie umrze.

I tak autorzy tego tekstu proponują, aby polski Kościół i jego hierarchowie już zaczęli odpowiednie działania dążące do tego, aby następnym papieżem został ojciec Tadeusz Rydzyk.  Argumentują oni, że “zagrożeń płynących ze strony wojującego islamu nie da się powstrzymać jedynie modlitwą, potrzeba stanowczego działania i osobowości, która swoją odwagą i charyzmą byłaby w stanie zjednoczyć katolików nie tylko w Europie, ale i na całym globie w imię obrony wartości, które leżą u podstaw cywilizacji zachodniej. W czasach, gdy krwawy półksiężyc zagląda do okien milionów bezbronnych istnień, a lewackie i pseudodemokratyczne środowiska usiłują dokonać gwałtu na chrześcijańskiej Europie potrzeba człowieka, który się temu przeciwstawi. Stanowczo i zgodnie z doktryną Kościoła.”

Niektóre z komentarzy pod artykułem popierają ten pomysł, ale wielu czytelników wydaje się nie do końca być pewnym, czy to jest żart, czy może na poważnie. Po raz kolejny zastosowanie znajduje tzw. Prawo Poego, mówiące o tym, że jeśli autor nie ujawnił ex plicite swoich intencji, niemożliwym jest odróżnienie daleko posuniętego fanatyzmu od jego parodii.

Człowiekiem,  który na co dzień wystawia na próbę działanie tego prawa jest Antoni Macierewicz, coraz częściej oskarżany o to, że demoluje polską armię ponieważ jest rosyjskim agentem. Ale to oczywiście bzdury, bo pan Minister Wojny jak nikt inny ma na sercu zdolności bojowe polskiego żołnierza. Dlatego właśnie stara się je wzmacniać w każdy możliwy sposób, tak długo, jak sposób ten można w jakiś sposób powiązać ze Smoleńskiem. Zapewne współpraca z młodocianymi asystentami była źródłem inspiracji do najnowszego pomysłu ministra: Tak jak Wiedźmin, bohater przebojowej polskiej gry Wiedźmin 3: Dziki Gon, czerpie swoje tajemne moce z magicznych kamieni poukrywanych w uniwersum gry, tak polscy wojacy będą czerpać swoją siłę ze “źródła pamięci historycznej, ale i zdolności bojowej”, znajdującego się w siedzibie garnizonu warszawskiego. Zostało to “potwierdzone ponownie” poprzez umieszczenie w tym magicznym punkcie popiersia “tego, który poległ w obronie Rzeczpospolitej”. Wygląda więc na to, że wiedźmiński kamień z dziurą w wersji militarnej będzie miał postać kolejnego popiersia Lecha Kaczyńskiego, i nie jest to jedyna różnica: Geralt po zaczerpnięciu z kamienia mocy może udać się na dalsze poszukiwanie przygód, popiersie Lecha Kaczyńskiego, które ma pozostać w witrynie siedziby garnizonu “na zawsze” musi być strzeżone, co wygenerowało dla żołnierzy nowy, zaszczytny obowiązek.

Minister Macierewicz bardzo dba o to, żeby żołnierze spędzali długie godziny stercząc bez celu i nudząc się. Jedno z ważniejszych wydarzeń w życiu armii, w którym udział brali stacjonujący w Polsce żołnierze US Army oraz delegacje z licznych krajów, z którymi łączy nas partnerstwo w ramach NATO musieli długo czekać na zaplanowaną uroczystość. Opóźnienie wynikło z tego, że minister Macierewicz był zbyt zajęty, aby stawić się na tej  uroczystości. Musiał bowiem w siedzibie PiSu bohatersko bronić swojego naczelnego przydupasa Bartłomieja Misiewicza, o którym już niejednokrotnie pisaliśmy w tym cyklu (na przykład tutaj). Walka była ostra, bo PiS desperacko próbując naprawić szkody spowodowane idiotyczną akcją z Tuskiem potrzebował jakiegoś misia ofiarnego. W rezultacie uznano, że Misiewicz nie posiada żadnych kwalifikacji aby pełnić ważne funkcje państwowe (wierchuszka PiSu to chyba ostatni ludzie w Polsce, do których dotarła ta oczywistość) i młodego ulubieńca Antoniego Macierewicza wykopano z partii. Do czego oczywiście PiSowska wierchuszka ma prawo, ale już kwestia tego, czy to w siedzibie PiSu ma się decydować o tym, czy ktoś ma odpowiednie kwalifikacje jest dość kontrowersyjna. No i zawsze pozostaje pytanie co zrobić z tymi, którzy takich niekompetentnych ignorantów zatrudniali na eksponowanych stanowiskach?

Jak się pewnie domyślacie, w tej materii żadnych działań nie podjęto. Minister Macierewicz po wyjściu z siedziby partii jak gdyby nigdy nic udał się na poligon w Orzyszu, gdzie od siedmiu godzin, smagani deszczem, wiatrem i gradem oczekiwali na niego żołnierze. 

Bartłomiej Misiewicz nie jest jednak jedynym człowiekiem z otoczenia Antoniego Macierewicza, który niespodziewanie zniknął z pierwszego planu polityki (bo chyba nikt nie wątpi, że wkrótce gdzieś znowu wypłynie?). Wacław Berczyński, prezes podkomisji smoleńskiej (tej od parówek, bomby termobarycznej, piu-bdzią i pomysłów na crash-testy Tupolewa z brzozą) wygadał się, że to on odpowiada za uwalenie kontraktu na Caracale (o czym było tutaj). Ponieważ podobno ma on powiązania z Boeingiem, który ma otrzymać ciężką kasę w ramach znacznie mniej korzystnej dla nas umowy, pojawiły się głosy, że jest afera. Berczyński nie czekał na to, jak sprawa się rozwinie, tylko rzucił każdą robotę, którą miał w Polsce i nawiał do Ameryki. Ministrze Ziobro, tak buńczucznie obiecywałeś, że będziesz walczył z korupcją i aferami, do roboty! (Hehe, żartowałem, wszyscy wiemy jak jest).

Tymczasem pomysł ministra Macierewicza na magiczne popiersie Lecha Kaczyńskiego zaimponował Beacie Szydło. Ona też chciałaby wyskoczyć z jakąś nadprzyrodzoną akcją, postanowiła więc pokazać, że czas nie ma dla niej żadnych ograniczeń. Tłumacząc dlaczego po raz kolejny zamierza pokazać środkowy palec suwerenowi, który chciałby referendum w sprawie deformy edukacji, poinformowała, że “Reforma edukacji została wdrożona, ona jest w tej chwili przygotowywana”. Tak, to nie pomyłka, to jest dokładny cytat: reforma została już wprowadzona, chociaż nie jest jeszcze przygotowana. Jeśli tak wygląda praca rządu, to w sumie jasne już jest dlaczego wszystko, czego on się dotknie, kończy się kompletną katastrofą…

Podczas gdy partię rządzącą zajmuje demontaż armii, wymiaru sprawiedliwości i szkolnictwa, Kukizowcy wojują o swoje – czyli o to, aby przypadkiem jakiemuś nacjonaliście nie spadł włos z głowy. Jadwiga Stawnicka, lingwista i ekspert sądowy w temacie mowy nienawiści stała się obiektem śledztwa, po tym, jak oskarżony w procesie, w którym występowała jako biegły sadowy, oskarżył ją o fałszowanie opinii, które uznały głoszone przez niego hasła za propagowanie nienawiści na tle rasowym. Oskarżony oskarżonym akurat już nie jest, bo po interwencji posła Winnickiego sprawę umorzono. Wygląda jednak na to, że w śledztwie przeciwko profesor Stawnickiej prokuratura nie podda się tak łatwo.

Kolejnym bohaterem polskiej prawicy jest Janusz Waluś, polski emigrant do RPA, który odsiaduje tam wyrok dożywocia po tym, jak związał się z organizacją terrorystyczną białych rasistów i zamordował Chrisa Haniego, bohatera walki z apartheidem. Kilku posłów od Kukiza domaga się jego uwolnienia, a przynajmniej sprowadzenia do Polski. Jest w tym pewna ironia, bo gdyby nie zniesienie przez rząd RPA kary śmierci, za którą tak tęskno polskim prawicowcom, Janusz Waluś od ćwierćwiecza by już nie żył, bo oryginalnie skazano go własnie na najwyższy wymiar kary.

Na koniec popatrzmy, co dzieje się w świecie mediów i kultury. Niektórzy z polityków PiS wciąż nie mogą się pogodzić z przegraną po tym, jak po masowych protestach w okolicach Gwiazdki musieli zrezygnować ze swojego planu na uniemożliwienie mediom dostępu do sejmu. Marszałek Terlecki nie ustaje w swych działaniach i stara się wykorzystać każdą okazję, aby uprzykrzyć dziennikarzom życie, na przykład ciągnąć za kable od kamer, co uchwyciła ekipa innej telewizji a możemy obejrzeć tutaj.

Tymczasem w kulturze rozdano ważne granty, mające na celu ułatwienie dostępu do kultury. Dwa najwyższe przyznane zostały organizacji wspierającej osoby niepełnosprawne oraz organizatorom wystawy pod hasłem “Istota ojcostwa na przykładzie doświadczeń Jana Pawła II”. Fakt, że minister Gliński przyciągnął ze sobą do ministerstwa bandę ignorantów, którzy tak jak on sam nie mają pojęcia o kulturze wyjaśnić może to, że komuś w ministerstwie wydaje się, że dostęp do dziedzictwa Jana Pawła II jest trudny i trzeba go jeszcze ułatwić. Ale to, żeby wyskoczyć z pomysłem używania papieża Kościoła Katolickiego jako wzorcowej postaci ojca już nie mieści mi się w głowie. No chyba, że te doniesienia o tym, jakoby Karol Wojtyła miał nieślubnego syna nie są jednak tylko tanimi plotkami, na które wyglądają. Ale widocznie Ministerstwo Kultury ma większą wiedzę w tym temacie ode mnie.


Na ilustracji:
Wiedźmin Geralt czerpie energię w Miejscu Mocy – screenshot z gry Wiedźmin 3 – Dziki Gon.
Ten tekst powstał dla portalu Britske Listy

Comments

comments

2 komentarze

Add a Comment