Tymczasem w Absurdystanie 26


Kliknij tutaj aby przeczytać poprzedni odcinek serii

Kliknij tutaj aby przeglądać wszystkie dotychczasowe odcinki


Podczas obchodów miesięcznic smoleńskich, Jarosław Kaczyński w kółko powtarza wariacje na temat tego samego przemówienia, które streścić można w kilku zdaniach: “Musimy walczyć z naszymi wrogami, z wiadomymi siłami, wszyscy wiecie kogo mam na myśli. Oni są wciąż silni, ale zwyciężymy i dowiemy się wreszcie, co naprawdę stało się w Smoleńsku. Jesteśmy już o krok od odkrycia prawdy!”

Polacy, którzy słyszeli te brednie już ponad 80 razy zaczynają powoli mieć dość tego cyrku. Dlatego protesty z miesiąca na miesiąc wydają się być bardziej ostre. Co prawda PiS próbował uniemożliwić opozycji dostęp na Krakowskie przedmieście, zmieniając w odpowiedni sposób prawo o zgromadzeniach i rejestrując miesięcznice jako zgromadzenie cykliczne, ale jak zwykle w przypadku prawa tworzonego przez PiS na kolanie i głosowanego pod dyktando po nocach bez żadnych konsultacji i dyskusji, ustawa ta okazała się kolejnym bublem. Po pierwsze, jeśli miesięcznica smoleńska została podniesiona do rangi uroczystości państwowych, to nikomu nie można odmówić wzięcia w niej udziału (nie to, żeby PiS nie probował). Po drugie, nowe prawo jest tak dziurawe, że zakaz kontrmanifestacji został bez problemu uchylony przez sąd, i tak 10 maja na ulicach Warszawy poza PiSowskim spędem pojawiły się dwie konkurencyjne manifestacje zorganizowane przez grupy opozycyjne. Protestującym udało się także dostać pod pałac namiestnika Dudy, gdzie hałasem próbowali zagłuszyć przemówienie Kaczyńskiego, lub w milczeniu protestowali podnosząc w górę białe róże, które stały się ostatnio symbolem protestu:

Kaczyński jednak nie załapał nawiązania do antynazistowskiej organizacji die Weiße Rose sprzeciwiającej się hitleryzmowi. Dla niego białe róże to po prostu “symbol nienawiści i głupoty”. To by wyjaśniało, dlaczego białe róże były wśród kwiatów którymi liderzy PiS powitali Beatę Szydło po jej powrocie ze spektakularnego koncertu głupoty powodowanej nienawiścią do Tuska jaki odstawiła w Brukseli…

Niektórzy z trzymających białe róże stali się ofiarami werbalnej i fizycznej agresji, do której podjudzali PiSowscy organizatorzy wydarzenia. Nic dziwnego, że policja zajęła się sprawą. Wielu ludzi otrzymało wezwania na policję, gdzie będą musieli się tłumaczyć ze “złośliwego przeszkadzania w wykonywaniu aktu religijnego Kościoła Rzymskokatolickiego”. Ktoś jeszcze ma wątpliwości, że jest coś nie tak w relacjach Kościoła z PiSem i państwem, skoro zlot miłośników teorii spiskowych dot. Smoleńska nagle staje się “aktem religijnym”? 

Skoro już mówimy o chorych relacjach między przejętym przez PiS państwem i kościołem, niedawno w Toruniu miała “konferencja naukowa”, choć właściwszym określeniem chyba byłoby słowo “naukawa”. Organizatorami było Ministerstwo Szyszkodnictwa, Lasy Państwowe i imperium księdza Rydzyka. Za jedyne 120 000 złotych z kieszeni podatnika uczestnicy (głównie działacze rolniczej solidarności i leśnicy, którzy, jak podaje Oko.press, zostali wyznaczeni na ochotnika) dostąpili zaszczytu wzięciu udziału w uroczystej mszy świętej, a następnie wysłuchania ośmiu fascynujących wykładów. Wśród prelegentów znaleźli się księża katoliccy oraz kuzyn Kaczyńskiego odpowiedzialny za leśnictwo, Konrad Tomaszewski. Według mówców, głównym problemem w dzisiejszych czasach jest ekocentryzm, czyli ideologia, która między innymi twierdzi, że należy zostawić drzewa w spokoju, ponieważ “one się kochają”. Organizacje ekologiczne, które zajmują się głoszeniem tej wrogiej ideologii, to najbardziej niebezpieczny rodzaj światowego wojowniczego neokomunizmu. W myśl swoich neomaterialistycznych i neomarksistowskich ideologii dążą one do tego, aby “zhumanizować zwierzęta i rośliny” oraz dokonać “animalizacji człowieka”, co pozwoliłoby strącić go z piedestału istoty podobnej Bogu. To właśnie dlatego organizacje te tak furiacko atakują PiS, który walczy o odnowę kultury życia opartej na Chrześcijaństwie, w której Bóg, ludzie, zwierzęta i rośliny mają swoje niezwykle godne miejsce wyznaczone im przez Boga.

Nie lękaj się jednak świecie, borykający się z lewackim neomarksistowskim enwironmentalizmem! Polska nie zostawi Cię w potrzebie i po raz kolejny uratuje planetę przed zagładą! Według prelegentów Szyszkowo-Rydzykowej konferencji “polski naród, polska nauka i państwo polskie otrzymały rolę nauczyciela setek innych narodów na Ziemi”. Jeśli wierzyć prelegentom, problemem na bolączki tego świata jest podkreślenie wszelkiego dobra, jakie dzięki Kościołowi, leśnikom i myśliwym spływa na polską wieś, która jest domem polskiego patriotyzmu i źródłem siły narodu. Ja niestety zagubiłem się chyba w tym neomarksistowskim lewactwie, bo nie bardzo rozumiem w jaki sposób miałoby to pomóc innym narodom. Czy w celu uratowania planety przed ekologicznym lewactwem oni również powinni, jak to było proponowane na konferencji, zmienić swoje lasy w żywe muzea upamiętniające ofiarę życia, którą złożyli naszej ojczyźnie Żołnierze Wyklęci?

Tymczasem z symbolami i historią trzeba uważać. Właśnie ukarani zostali winni obrażania symboli narodowych. I nie, nie mówię o marszu faszyzujących narodowców z ONR. Chodziło o symbol “Polki Walczącej”, powstały w wyniku dorysowania stylizowanym na kotwicę literom P and W stanowiącym symbol Polski Walczącej warkocza i biustu, co pozwoliło go zamienić w symbolicznie zarysowane popiersie kobiety. Organizatorki Czarnego Protestu ukarane zostały grzywną w wysokości 2000zł za “dopuszczenie do znieważenia symbolu Polski Walczącej” podczas zeszłorocznych protestów. Najwyraźniej według obecnych władz zmienianie Polski Walczącej w kobietę jest złe, w przeciwieństwie do noszenia flag i godła narodowego podczas de facto faszystowskiego marszu:

Supermarket Lidl jest także winien obrażania Polaków. Ci pazerni Niemcy, jeśli wierzyć niektórym nacjonalistom, próbują zbijać kasę na udawaniu Polaków. Sieć sklepów zorganizowała promocję pod hasłem “Tydzień polskich marek”, podczas której po okazyjnych cenach można było zakupić produkty takie jak wodę mineralną Żywiec, Ptasie Mleczko czy wafle Prince Polo. Protestujący zwracają uwagę na to, że produkty owe nie są polskie, albowiem produkujące je przedsiębiorstwa są obecnie własnością kapitału zagranicznego. Nie jestem do końca pewien czy to działa w obie strony: czy jeśli “odzież patriotyczna” opisana w poprzednim odcinku produkowana jest w Chinach, to jest to odzież polska czy nie? A jeśli ja podałem raz swoim gościom kiełbasę z działającej w Glasgow polskiej masarni, to czy była to tradycyjna polska kiełbasa, czy nietypowy rodzaj haggisa?

Kolejny skandal miał miejsce podczas matur z WOS. Uczniowie musieli odpowiedzieć na pytanie jakie prawa człowieka naruszały przymusowe wysiedlenia w ramach akcji “Wisła”. Według nacjonalistycznego posła Roberta Winnickiego, takie pytanie jest oburzające, ponieważ akcja “Wisła” była słuszna i zbawienna jako jedyny sposób na ukrócenie banderowskiego ludobójstwa. Według niego zwracanie uwagę na tragedię przymusowo wysiedlanych ludzi to wspieranie polityki historycznej gloryfikującej ukraiński nacjonalizm.

Polska prawica jest głęboko przekonana, że w kraju potrzebne są zmiany. Nie tylko w handlu czy w edukacji. Rycerze Chrystusa Króla na przykład uważają, że istnieje paląca potrzeba umieszczenia obrazu Matki Boskiej Jasnogórskiej na czołowej ścianie w sali plenarnej sejmu. Zorganizowali oni manifestację pod sejmem, w trakcie której przedstawili swoje argumenty:
Żądania dzielnych rycerzy nie zostały spełnione. Na razie.

Tymczasem polska prawica to nie jedyni ludzie, którzy mają od Polski jakieś oczekiwania. Podczas spotkania komisji ONZ do spraw Praw Człowieka przedstawiciele licznych krajów bezczelnie żądali, aby Polska przestrzegała prawa, szanowała mniejszości i przestała demolować swoją demokrację. Nawet Stolica Apostolska krytykowała Polskę za to, że nie chce przyjmować uchodźców. PiS postanowił zastosować sprawdzoną taktykę, polegającą na oznajmieniu, że demokracja w Polsce ma się dobrze jak nigdy przedtem a następnie zatykaniu uszu palcami i głośnemu śpiewaniu “la la la”, żeby przypadkiem nie usłyszeć jakiegoś argumentu wskazującego na to, że jest inaczej. Zgodnie z tą taktyką zarządzający makietą Trybunału Konstytucyjnego zadecydowali o usunięciu ze stron internetowych Trybunału nieopublikowanych przez rząd Beaty Szydło wyroków. To jednak nie wystarczyło, bo uniwersytet w Oksfordzie zorganizował debatę dotyczącą kryzysu konstytucyjnego w Polsce i PiS musiał na nią wysłać kogoś, kto broniłby ich racji. W swojej bezczelności wysłano profesora Leszka Morawskiego.

Prof. Morawski pasuje do PiSu jak mało kto. Współpracował z Antonim Macierewiczem w alternatywnej komisji poszukującej alternatywnej prawdy o Smoleńsku. Do tego ma już za sobą poważną kraksę samochodową, z której słyną przecież obecni rządzący. Różnica jest taka, że rozbił on samochód własny, jednak przy okazji zepchnął z drogi furgonetkę jadącego w tym samym kierunku po autostradzie człowieka. Ofiara nie tylko straciła pojazd i ładunek, ale odniosła również poważne obrażenia. Prokuratura jednak robi wszystko aby wbrew jednoznacznym opiniom biegłych za winnego kraksy uznać kierowcę dostawczaka, który w wyniku wypadku poniósł straty oceniane na blisko 60 000. Raczej nie zanosi się na to, aby zobaczył jakiekolwiek odszkodowanie w przewidywalnej przyszłości, ponieważ od kiedy profesor Morawski został nielegalnie wybrany na sędziego Trybunału i nielegalnie zaprzysiężony na tą funkcję przez prezydenta, jako uznany przez rząd sędzia uznawanego przez rząd trybunału podlega immunitetowi. Do czasu rozwiązania tego problemu, ubezpieczyciele nie palą się do wypłacania odszkodowań…

I takiego właśnie człowieka wysłał PiS do oksfordu aby reprezentował nasz kraj. Już samo to w sobie jest totalną kompromitacją, ale niestety to jeszcze nie wszystko. Wystarczy posłuchać co swoją łamaną angielszczyzną profesor Morawski w tym Oksfordzie mówił. Początkowo miał problemy z określeniem się, czy reprezentuje niezależny trybunał czy rząd polski, ale potem już poszedł na całość, określając działania PiSowskiej władzy przy użyciu słów takich jak “my” czy “nasze działania”. Jeśli powiedział gdzieś coś z sensem, to wtedy, kiedy mówił, że w Polsce szerzy się korupcja na niespotykaną skalę, sięgająca aż do Trybunału Konstytucyjnego. Obawiam się jednak że nie miał na myśli siebie, czy któregokolwiek z tysięcy Misiewiczów.  Według profesora Morawskiego, nie istnieje coś takiego jak “bezstronny sędzia”, z drugiej jednak strony nie podobało mu się, że Komisja Wenecka przysłała do Polski ekipę złożoną wyłącznie z “kolesi profesora Rzeplińskiego”. Pisowski sędzia pisowskiego Trybunału wyłuszczył Anglikom i studentom z całego świata, że Polska jest krajem wyjątkowo tolerancyjnym, o czym świadczy fakt, że pomimo tego, że polski rząd jest przeciwko gejom, nie są oni w Polsce prześladowani. Nie trzeba nawet znać angielskiego aby zrozumieć jaką kompromitacją był udział Morawskiego w oksfordzkiej konferencji, wystarczy obserwować reakcje jego adwersarza, profesora Tomasza Gizberta-Studnickiego z UJ (proponuję przesunąć pasek postępu do 1:00:00): 

I tak debata ta stała się kolejną koncertową kompromitacją naszego kraju na arenie międzynarodowej. Ale polska prawica się nie przejmuje. Czy to pierwszy raz, kiedy wszyscy są przeciwko nam? A jednak “jeszcze Polska nie zginęła” – argumentują. “To wszystko można tłumaczyć jedynie tym niepojętym fenomenem, który można nazwać podarowanym nam przez Stwórcę, polskim kodem DNA, który nosimy w sobie od wieków. Ten niezwyciężony gen polskości budzi strach wśród naszych przeciwników” – pisze w narodowo-katolickim tygodniku “Polska Niepodległa” Mirosław Kokoszkiewicz. Nie mamy czego się obawiać – przekonuje – ponieważ “ten niezwyciężony gen polskości przeraża naszych wrogów. Próbowali oni wszystkiego, aby o losie naszej Ojczyzny nie decydowali posiadacze polskiego DNA, ale ponieśli klęskę, ponieważ polskie DNA nie może zostać pokonane”…

Muszę przyznać, że nie bardzo wierzę w tą wyższość Polaków nad innymi nacjami. Zawsze myślałem, że wszyscy ludzie są równi. Ale czego się można spodziewać po mnie: żaden przecież ze mnie Polak. W końcu piszę te felietony dla czeskiego pisma, a Jarosław Kaczyński wyraził się jasno, że ci, którzy donoszą na Polskę za granicę to w najlepszym przypadku “najgorszy sort Polaków”, a niewykluczone że posiadają oni DNA Gestapo…

Cóż, w takim przypadku… … bis zum nächsten Mal.


Ten felieton powstał dla portalu Britské listy
Zdjęcie róży: domena publiczna via Pixabay
Zdjęcie “polskiej patriotki”: screenshot z Facebookowego profilu “The Beauty of European Girls and Women”

Comments

comments

One Comment

Add a Comment