Tymczasem w Absurdystanie 36


Kliknij tutaj aby przeczytać poprzedni odcinek serii

Kliknij tutaj aby zobaczyć wszystkie dotychczasowe odcinki


Jeden z czytelników, pan Miroslav Rudišin, napisał do mnie w sprawie mojego niedawnego reportażu z Polski. Poprosił o sprostowanie podanej przeze mnie informacji jakoby szydełkowany biustonosz pojawił się na figurze nimfy w jeleniogórskich Cieplicach w celu ocenzurowania ich wdzięków. Okazuje się, że był to zwyczajny niewinny dowcip. Z chęcią prostuję podaną przeze mnie błędną informację, cała ta sytuacja jednak jest przykładem czegoś innego: nie byłem jedynym, który widząc zdjęcie nimfy w nowym bikini jako pierwsze wyjaśnienie przywołał cenzurę. I kto wie, może niedługo to będzie faktem, bo rzeczy, z których żartowaliśmy sobie rok temu dziś już stały się rzeczywistością. 

Na przykład czwartego września dzieci rozpoczęły nowy rok szkolny. Po raz pierwszy zdezorganizowany zgodnie z wytycznymi deformy edukacji. I nasze niedawne żarty stały się faktem, wiersze barda smoleńskiego Wojciecha Wencla są teraz częścią programu nauczania. Co w sumie wpisuje się w szerszy plan PiS aby ukształtować umysły młodych ludzi w taki sposób aby bały się myśleć i nie wiedziały nic o świecie, za to pałały szczerym patriotyzmem. I wiersze Wencla mogłyby być w tym pomocne gdyby dało się je traktować poważnie. Bo spróbujmy się przyjrzeć twórczości nowemu mieszkańcowi półek z poezją w bibliotekach szkolnych całego kraju: spróbuję tu przeprowadzić analizę wiersza “In hora mortis” ze szczególnym uwzględnieniem jego przydatności w systemie edukacji. Proszę jednak o ulgowe traktowanie, od czasu kiedy ostatnio próbowałem w szkolnej ławce ustalić co poeta miał na myśli minęło już trochę czasu….

Jeszcze Polska nie zginęła póki my giniemy
póki nasi starsi bracia wędrują do ziemi

W tej zwrotce autor parafrazuje pierwsze wersy hymnu, jednak słowa “póki my żyjemy” zamienia na słowa “póki my giniemy” aby podkreślić, że jedynym sposobem dla zapewnienia ciągłości naszego narodu jest umieranie. Ale zdaje się, że problem można obskoczyć posyłając na śmierć starszego brata. Czyżby jakieś nawiązanie do starotestamentowej sytuacji Kaina i Abla?

tam tajemne biją źródła tryskają strumienie
tam śmierć pada na kolana przed wiecznym istnieniem

To ciekawy przykład ścieżek międzyprzedmiotowych, do których tak wielką wagę przykłada sie w polskim słownictwie. Analizując ten wiersz, uczniowie posiądą ważną wiedzę z geografii (że strumienie mają źródła pod ziemią i że trudno je odnaleźć) oraz dowiedzą się o istnieniu Chtuhlu, co mogłoby być dobrym tematem do dyskusji na religioznawstwie, ale ponieważ w szkołach nauka religii ogranicza się do katolickiej propagandy musimy zadowolić się tym elementem jako wprowadzeniem do literatury światowej – w tym przypadku do twórczości H.P. Lovecrafta.

Pozwolę sobie teraz przeskoczyć kilka zwrotek i skupić się na następującym fragmencie:

gdy przestaną nas hartować strzałem w potylicę
samoloty będą spadać za lub przed lotniskiem.

Ta zwrotka obrazuje trudny los polskiego narodu. Polacy są tak zahartowani, ponieważ oni (powinniście wiedzieć kto, aczkolwiek autorowi zapewne nie chodzi tylko o Katyń, ale generalnie o Wrogów Ojczyzny, czyli w sumie wszystkimi poza naszymi węgierskimi braćmi) wciąż strzelają nam w potylicę (to by wyjaśniało zidiocenie częsci naszych polityków, oni zapewnie mają ciężkie uszkodzenia mózgu, bo do nich już strzelano). Jednak nawet jeśli oni przestaną do nas strzelać, to wcale nie będzie lepiej, ponieważ wtedy samoloty zaczną rozbijać się wokół lotnisk. A to raczej nie było by dobre, jeśli pamiętamy, że w chwili obecnej znakomita większość samolotów nie tylko w lotniska trafia ale i bezpiecznie na nich ląduje. Więc kto wie, może faktycznie byłoby warto poświęcić paru starszych braci aby uratować te miliony pasażerów Ryanaira i Wizzaira? Trzeba by dokładnie przepracować to matematycznie (ścieżka międzyprogramowa), ale pozostałyby także aspekty moralne (jako klasyczny problem wagonika to zagadnienie mogłobybyć przedyskutowane na zajęciach z podstaw filozofii lub na lekcjach wychowawczych).

mroźny wiatr ze wschodnich kresów wciąż nam wieje w plecy
gnie się trzcina nadłamana tli się płomyk świecy.

Mroźny wiatr ze wschodu to oczywiście będzie Rosja. To ci źli. Ale z drugiej strony będzie nam on dmuchał w plecy a nie twarz. Znaczy Rosja pcha nas na Zachód. Ale czy my tam i tak nie chcemy iśc? Bo wtedy to chyba dobrze że nam pomaga?

Co do drugiego wersu, nie mam zielonego pojęcia, co poeta miał na myśli.

a im bardziej bezsensowny twój zgon się wydaje
tym gorętsze składaj dzięki że jesteś Polakiem

Tu natomiast dla odmiany przesłanie jest proste: esencją bycia Polakiem jest umieranie na próżno i w bezsensowny sposób i należy być za to wdzięcznym. Na szczęście nie jestem wystarczająco polski aby z rozpaczy nad poziomem tej poezji podciąć sobie teraz żyły, dlatego pozwolę sobie zadowolić się soczystym facepalmem i porzuceniem dalszej analizy twórczości poety Wencla.

Jak widać zmiany w edukacji są dość jasne. Uczeń nie będzie miał znać, lub nie daj boże rozumieć, historii, zamiast tego będzie na zajęciach taplał się w polskiej martyrologii. Podobne zmiany widać także w innych resortach. Na przykład MSZ poza otwieraniem nowych ambasad (ostatnio w Senegalu, San Eskobarczycy wciąż czekają) zdecydowali się zmienić motto służby dyplomatycznej. Dotychczas nasi dyplomaci kierowali się maksymą “Polsce służyć, Europę budować, świat rozumieć”. Dziś, niczym żołnierze Armii Krajowej w 1942 będą szli do boju przysięgając na wierność swojej ojczyźnie, Rzeczpospolitej Polskiej.

Dzisiaj jednak minister Waszczykowski akurat ma nie wiele do powiedzenia w kształtowaniu polskiej polityki zagranicznej bo robią to za niego inni. Pamiętając jego dokonania moglibyście pomyśleć, że to dobrze. Ale niestety, jego koledzy z rządu trzymają poziom. MSW na przykład wkurzyło Litwinów i Ukraińców pomysłem umieszczenia w nowych paszportach przedstawiających różne miasta obrazów Wilna i Lwowa. Wojewoda Opolski zdecydował się na usunięcie z dachu swojego budynku flagi unijnej, a żeby przypadkiem nie przyszło komuś do głowy ponownie ją powiesić, na wszelki wypadek wycięto cały maszt. Minister Szyszko też dołożył swoje trzy grosze, grożąc Unii Europejskiej, której zakaz wycinania chronionych lasów całkowicie zignorował, że będzie musiała zapłacić Polsce 2.5 miliarda Euro odszkodowania za to, że uniemożliwiła chronienie polskich lasów nowatorską metodą polegającą na przerabianiu ich na palety. I raczej nie mamy co liczyć, że jego listy do Brukseli zostaną ocenzurowane i fakt, że jest on całkowitym idiotą nie wyjdzie na światło dzienne: cenzuruje się te idące w przeciwnym kierunku. Kiedy instytucje europejskie postanowiły zbadać problem smogu w polskich miastach, ministerstwo przekazało ankiety samorządowcom dopiero po tym, jak usunęło z nich wszystkie niewygodne dla ministra Szyszki pytania. Ale cały trud na nic – u nas już od dawna wszyscy wiedzą co prezentuje sobą Szyszkodnik.

Podczas jednak gdy w jednych miejscach ministerstwo usuwa, w innych dodaje. Na przykład do listy zwierzyny łownej dodano w ostatnim czasie szakale. Wszystkie sześć, które do tej pory zaobserwowano w Polsce. Ministerstwo twierdzi, że trzeba na nie polować, aby się o nich więcej dowiedzieć. Ale prawdziwy powód leży prawdopodobnie gdzie indziej: młode szakale są bardzo podobne do Wilków, które są u nas pod ochroną. Jak wiadomo myśliwi od dawna ostrzą sobie na wilki zęby i wreszcie się doczekali, teraz będzie zawsze można powiedzieć, że wzięło się wilka za szakala i uniknąć odpowiedzialności za zastrzelenie zwierzęcia pod ochroną…

Ale przynajmniej ekonomia ma się dobrze. Tak dobrze, że jeśli wierzyć ministrowi Waszczykowskiemu, gospodarka Francji nie ma szans aby konkurować z naszą. Wkrótce zaczniemy wręcz pławić się w bogactwie, bo jak ujawnił Minister Morawiecki duże firmy same się zgłaszają, pytając, czy nie mogłyby płacić nieco wyższych podatków, bo czują się przez fiskusa niedopieszczone. Temu akurat się nie dziwię, bo w tym samym wywiadzie minister Morawiecki powiedział, że podczas gdy poprzednia władza w ściąganiu podatków była równie efektywna jak Gang Olsena, pod jego rządami urzędnicy są skuteczni jak sam Clint Eastwood. Innymi słowy: mamy wreszcie oficjalne potwierdzenie członka rządu, że PiS ma mniej więcej taki sam szacunek do prawa jak Brudny Harry…

Ale co tam, cel uświęca środki, nie? Będziemy bogaci. A jak jeszcze dodamy do tego te wszystkie dochody z gospodarki energetycznej opartej na węglu (bo, jak podało korwinistyczne pismo “Najwyższy Czas”, energia odnawialna ma swoje korzenie w Naziźmie – też mi odkrycie, wszyscy (a przynajmniej ci, którzy czytają pisowską prasę) przecież wiedzą, że Hitler był lewakiem) to będzie nas może nawet stać na to aby nadążyć z kupowaniem nowych limuzyn za wyczynami kierowców BOR (do listy VIPów którzy brali udział w wypadku możemy dołożyć Lecha Wałęsę i sekretarza NATO).

Sprawy w MON mają się nieco gorzej. Po tym jak Polska Grupa Zbrojna przejęla zbankrutowaną fabrykę autobusów w Sanoku, pojawiła się potrzeba zapewnienia jej jakichś zamówień. Stąd pomysł na przetarg na autobusy dla wojska, który, choć układany z myślą o Autosanie wygrał MAN. Autosan spóźnił się ze złożeniem oferty o 20 minut. Ministerstwo od razu oskarżyło odpowiedzialną za to osobę o posiadanie związków z poprzednią władzą, co jest dość dziwne zważywszy na to, że sami ją zatrudnili. Jednak prawdziwy cymes tej historii jest taki, że Autosan zrobił to specjalnie: jako producent głównie niewielkich, niskopodłogowych autobusów miejskich i lokalnych nie posiadał odpowiedniej technologii i doświadczenia aby dostarczyć nowoczesne autokary na które zapotrzebowanie zgłosiło wojsko. Tylko po prostu nie było kogoś, kto by odważył się o tym poinformować ministra.

Tymczasem brak autokarów umożliwiających żołnierzom szybkie przemieszczanie się po kraju był szczególnie widoczny po bezprecensowych nawałnicach na północy kraju. Wichury kładły tysiące drzew pokotem, ich siłę ocenia sie na 9 na 10 w skali Szyszki. Lasy Państwowe oszacowały, że poszło się walić (dosłownie) ok. 7 milionów metrów sześciennych drewna. Tymczasem podczas gdy lokalni ludzie, energetycy i strażacy, wspierani przez ochotników i harcerzy dzielnie grabili liście walczyli z usuwaniem powalonych drzew, żołnierze – w tym żołnierze Obrony Terytorialnej – prezentowali swoje muskuły i sprzęt na paradzie w Warszawie. Gdybyśmy tylko mieli te autokary…

Armia jednak w końcu do Rytla dotarła, na początku w osobie samego ministra Macierewicza. Ów do wsi dostał się helikopterem, z którego natychmiast przesiadł się do wojskowego Honkera, który zaraz potem utknął po osie w błocie. Na szczęcie dla ministra lokalnej ludności nie kazano się jeszcze chować przed telewizją aby wyglądało, że szkody usuwa tylko wojsko, więc byli na miejscu aby wydobyć ministra z opresji.

Ale MON osiągnął też pewne sukcesy. Udało się na przykład obronić Westerplatte… przed harcerzami. Harcerze, będący współorganizatorami dorocznej uroczystości mieli jak co roku odczytać apel poległych, jednak szykującemu się do tego harcmistrzowi zwyczajnie uniemożliwiono wstęp na mównice, co można obejrzeć tutaj. I bardzo dobrze, tym harcerzom przecież nie można ufać. Jeszcze by który zapomniał wspomnieć o zasługach Lecha Kaczyńskiego podczas kampani wrześniowej 1939!

Przyszłość też wydaje się być zabezpieczona. Nasza ojczyzna zostanie objęta jakąś formą magicznej tarczy, która wygenerowana zostanie poprzez masowe odmawianie różańca na granicach. To będzie tak potężna tarcza, że nawet Kim Jong Un nie odważy się nas zaatakować. A może się odważy, bo w sumie nie jestem pewien, ale wygląda na to, że ta tarcza ma działać tylko na Islamistów? Ale na komunistów chyba też? W końcu w 1920 zwyciężyliśmy z Bolszewikami również dzięki wstawiennictwu Najjaśniejszej Panienki: według prezydenta Dudy Bitwę Warszawską 1920 udało nam się zwyciężyć tylko dlatego, że została ona zaplanowana na 15 Sierpnia – święto Maryjne. Muszę powiedzieć, że to bardzo miło ze strony Bolszewików, że się zgodzili dostosować do naszego kalendarza…

Tymczasem TVP jest na skraju bankructwa. Choć ceny reklam po wiadomościach w porównaniu z cenami koni arabskich na aukcji w Janowie Podlaskim się nie zmieniły, przychody z reklam spadają drastycznie. Rząd musiał pożyczyć Jackowi Kurskiemu 800 millionów aby mógł uniknąć bankructwa. Wydawałoby się, że w takiej sytuacji pieniądz nie śmierdzi, ale tutaj niespodzianka: jeśli chodzi o Antoniego Macierewicza, to smród ciągnie się za nim ostry. Wydawnictwu odmówiono nadania klipu reklamującego książkę Tomasza Piątka “Tajemnice Antoniego Macierewicza”, Oficjalne tłumaczenie brzmi, że “nie można zmuszać nadawcy do nadawania opinii z którymi się nie zgadza”. Czy to znaczy, że od teraz w telewizji będą tylko reklamy, z którymi zgadza się prezes Kurski? Jeśli “smakowite chipsy” to tylko te, które smakują prezesowi, jeśli “samochód oferujący przyjemność z jazdy” to tylko taki, z jazdy którym przyjemnosć czerpie pan prezesa TVP? Z takim podejściem marno widzę spłacanie tych 800 milionów pożyczki…

Ale są i dobre wieści. Polska wreszcie chce przyjąć do siebie jakichś uchodźców. Z pomysłem tym wyskoczył nacjonalistyczny poseł Adam Andruszkiewicz, który chce domagać się od Włoch, aby gwałcicieli polskiej turystki z Rimini sądzono w Polsce. Muszę przyznać, że nieco mnie to zaskoczyło: dopiero co byli przeciwni przyjmowaniu uchodźców w ogóle, bo wśród nich mogą znaleźć się jacyś gwałciciele, a teraz domagają się sprowadzenia do kraju tych, którzy gwałcielami są niemal na pewno… W celu uzyskania 100 procent pewności w tym temacie minister Ziobro wysłał do Włoch ekipę prokuratorską, która zajmować się tam będzie… eee… hmm…

Właściwie nie wiadomo, po cholerę oni tam pojechali i co tam będą robić. Nie mają tam żadnych uprawnień, Włosi wcale o pomoc nie prosili… Nie dziwne, że nawet rzeczniczka prokuratury miała problemy z odpowiedzią na to pytanie:

Tak czy tak o osądzenie tych gwałcicieli w Polsce może być trudno. I nawet nie dlatego, ze wiceminister Jaki nie rozumie podstawowych pojęć prawnych domagając się ich ekstradycji (która przysługuje tylko jeśli oskarżony dokonał przestępstwa na terenie naszego kraju a potem uciekł za granicę). Z pewnością fakt, że na Twitterze pan wiceminister ogłosił, że w tym konkretnym przypadku chciałby przywrócenia kary śmierci i tortur również nam w staraniach się o wydanie oskarożonych nie pomoże. Za to jeśli ktoś miał jakiekolwiek wątpliwości, czy Polska jest jeszcze krajem cywilizowanym to problem mamy z głowy.

Co prawda jak pan minister jest taki żadny zemsty to mógłby się wziąć za nasz rodzimy gang gwałcicieli , którzy przez 10 dni torturowali i bili Polkę. Tu jednak minister jest zadowolony z tego, że grozi im co najwyżej po 15 lat więzienia – i to pomimo tego, że uwolniona przez policję ofiara po trzech tygodniach zmarła w szpitalu w wyniku odniesionych obrażeń. Ale ci jakoś emocji u ministra Jakiego nie budzą. Czy gdyby byli czarni, albo chociaż wyznawali Islam, to byłoby inaczej?


Tekst powstał dla portalu Britske Listy. 
Ilustracja: Fotos z westernu Sergio Leone “Za garść dolarów” za Wikipedia

Comments

comments

3 komentarze

Add a Comment