Tymczasem w Absurdystanie 41


Kliknij tutaj aby przeczytać poprzedni odcinek serii

Kliknij tutaj aby zobaczyć wszystkie dotychczasowe odcinki


Wciąż nie milkną echa protestu kobiet w ostatni wtorek. Pewni prawicowi komentatorzy wyrazili swoją opinię, że kobiety wyszły na ulicę, bo są brzydkie i nikt ich nie chce ruchać. Popularny ksiądz Janusz Chyła nie podziela tej opinii. Zakłada on, że przynajmniej niektóre z protestujących kobiet mogą mieć partnerów. Dlatego apeluje on również i do nich w swoim apelu do “mężów, ojców, braci, synów i księży” aby bronili kobiety przed feministyczną ideologią, która niszczy kobiety, rodziny i życie. Jak na dobrego Chrześcijanina przystało wypełnia go nie nienawiść, ale miłość i współczucie. Wydaje się być prawdziwie zmartwiony: “Emocjonalne reakcje zwolenników świadczą o kondycji ich sumień. To osoby poranione, które należy otoczyć troską i modlitwą” – napisał na Twitterze

Szefowa kancelarii premiera Beata Kempa nie widzi powodu, dla którego kobiety miałyby protestować. W końcu mają w Polsce lepiej niż w wielu krajach Europy Zachodniej, tylko głuptasy o tym nie wiedzą i dały się zmanipulować. Biorąc jednak pod uwagę, że w tym samym wywiadzie uznała ona kampanię anty sędziowską, która byłaby świetnym dowcipem gdyby nie powstała za pieniądze wyprowadzone z państwowych spółek za udaną akcję. Wydaje mi się więc, że jak zwykle możemy po prostu uznać że pitoli od rzeczy i zignorować.

Czego zignorować jednak nie możemy, to fakt, że w dzień po proteście policja weszła do siedzib licznych organizacji kobiecych, zajmując dokumenty, komputery i nośniki pamięci, paraliżując w ten sposób ich działanie. Rząd twierdzi oczywiście, że to nie jest atak na fundacje i organizacje, a element śledztwa w sprawie nieprawidłowości w rozdzielaniu funduszy w ministerstwie za poprzedniego rządu. Działaczki owych organizacji jednak nie bardzo w to wierzą argumentując, że to śledztwo przecież można by przeprowadzić bez paraliżowania ich działalności – szczególnie, że posiadane przez te organizacje dokumenty z zakresu prowadzonego podobno śledztwa są kopią tych, które w owym ministerstwie się znajdują. Tymczasem śledczy zajęli także dokumenty poufne, dotyczące delikatnych spraw osób, którym owe fundacje pomagają.

A może to jest po prostu element większej układanki? Cofnijmy się o krok i spróbujmy przyjrzeć się sprawie szerzej: PiS i Kościół są przeciwko konwencji antyprzemocowej.  Wielu PiSowców uważa, że “przemoc domowa nie jest problemem”. Następnie organizacje walczące z owym problemem, który nie jest problemem tracą finansowanie z rządu. Teraz prokuratura kontrolowana przez PiS przystępuje do śledztwa mającego sprawdzić, czy pieniądze, które owym organizacjom przyznano w latach 2012-2015 zostały im przyznane zgodnie z prawem. A jeśli celem tego dochodzenia jest, żeby się okazało, że były jakieś nieprawidłowości, to czy organizacje będą musiały zwrócić otrzymane dotacje?

Ktoś się jeszcze dziwi skąd protesty kobiet?

Ale nie martwcie się. Kiedy rząd dobierze się feministkom do tyłka, premier Szydło pójdzie do TVP i oznajmi, że przez osiem ostatnich lat Polcy i Polaki wszystko jest dokładnie tak, jak być powinno, tak jak teraz powiedziała pytana o ustawę dezubekizacyjną, która budzi duże kontrowersje po tym, jak okazało się, że nabyte prawa do emerytury tracą nawet najwięksi bohaterowie walki z przestępczością w latach 90-tych jeśli tylko zdarzyło im się mieć jakiś epizod, w którym w jakikolwiek sposób podlegali MSW przed 1989 rokiem. Ustawa ta jest powszechnie uznawana za niesprawiedliwą i niekonstytucyjną, postrzegana jest jako zemsta i odpowiedzialność zbiorowa (choć nie do końca zbiorowa, bo oczywiście posła Piotrowicza i jego komunistycznych kolegów którzy znaleźli się dziś w PiS akurat dziwnym trafem nie dotyczy). Dochodzi do takich absurdów, że bandyta czy morderca, który spędził długie lata w więzieniu może mieć wyższą emeryturę niż policjant, który z narażeniem życia go tam wsadził. A jest jeszcze jeden aspekt: co sobie pomyślą dzisiejsi pracownicy różnych służb? Czy będą polegać na obietnicach państwa, jeśli w przyszłości może zdarzyć się, że kolejny rząd wprowadzi ustawę depisazycyjną i poodbiera wypracowane emerytury wszystkim, którzy choć jeden dzień służyli pod Ziobrą, Błaszczakiem czy Kamińskim?

Co ma do powiedzenia w tym temacie Beata Szydło? “Ustawa dezubekizacyjna to przywrócenie sprawiedliwości i zwrócenie uwagi, że państwo polskie nie pozwoli więcej na to, żeby osoby, które były ofiarami cierpiały, a oprawcy czerpali profity”. Czyli po staremu – nikt ich nie przekona, że białe jest białe, a czarne jest czarne.

Na szczęście jednak w polskich mediach można znaleźć nie tylko monotonny głos pani premier, którym z niezmienną intonacją wypluwa zarówno oczywiste nieprawdy jak i nic nieznaczący słowotok. Niestety również newsy na inne tematy informują głównie o tym, jaki wpływ na jakość naszych mediów miała dobra zmiana. Na przykład PAP opublikował niedawno informację o tym, że powinno się trzymać kasztany w pobliżu urządzeń elektronicznych, ponieważ mają one moc pochłaniania szkodliwego promieniowania. A nosząc je w kieszeni można wyleczyć się z reumatyzmu…

Załóżmy jednak, że nauka to nie do końca Twój konik. Może bardziej interesuje Cię sztuka? Mam nadzieję, że nie jesteś śpiochem, bo TVP info postanowiło przybliżyć widzom telewizji śniadaniowej istotne wydarzenie taneczne: w programie udział wzięła polska reprezentacja w konkursie tanecznym w Chinach. Jak przystało na patriotów swoim tańcem przekazywali informację o tym, jacy to Polacy nie są dzielni, i jak cierpieli w czasie II Wojny Światowej ze szczególnym uwzględnieniem Powstania Warszawskiego. Tak, bogoojczyźniane pitu pitu jest teraz wciskane na siłę gdzie tylko się da. Na przykład 11-latki podczas odrabiania zadania domowego mogą się w ćwiczeniach do muzyki nadziać na tak istotne dla edukacji muzycznej kwestie jak data wybuchu i zakończenia II Wojny Światowej albo pytanie o to, jakimi dziedzinami sztuki interesował się Papież Jan Paweł II. A wszystko to zaraz po tym, jak nauczą się popularnej piosenki z czasów okupacji. Czy ktoś jeszcze ma wątpliwości dlaczego niechęć do tego przedmiotu jest wśród młodzieży tak duża? I to nie od dziś przecież, bo edukacja muzyczna w polskich szkołach kuleje od lat. Chyba można zaryzykować twierdzenie, że ma to coś wspólnego z faktem, że najpopularniejszą piosenką ostatniego dziesięciolecia okazał się hit disco-polowy “Ona tańczy dla mnie”… Strach pomyśleć co przyniesie nam nowe pokolenie domorosłych artystów wychowanych w szkole już po tym, jak wprowadzono w niej deformę edukacji…

Ostatnia nadzieja w nauczycielach muzyki. Może mogliby się powołać na jakąś klauzulę sumienia, która nie pozwalałaby im molestować dzieci bogoojczyźnianymi ramotami? Klauzula sumienia wydaje się być ostatnio coraz popularniejszą ideą, na przykład Stowarzyszenie Farmaceutów Katolickich Polski (taka organizacja naprawdę istnieje: http://www.sfkp.pl/) domaga się prawa do korzystania z klauzuli sumienia kiedy klienci będą chcieli zakupić prezerwatywy. Jak na razie jeszcze tego prawa nie dostali, ale problem może rozwiązać się sam, bo coraz więcej Polaków boi się tej katolickiej paranoi. Byłem świadkiem rozmowy na Facebooku, w której mieszkający w Polsce prosili emigranta ze Szkocji aby przywiózł im zapas kondomów, bo obawiają się, że kupując je w kraju mogą nadziać się na jakiegoś obrońce życia jeszcze-nie-poczętego, który w wojnie cywilizacji chrześcijańskiej z lewacko-muzułmańską ofensywą postanowiłby użyć tej wunderwaffe na froncie walki demograficznej… Co prawda panie kioskarki dziurawiące prezerwatywy to legenda miejska wywodząca się jeszcze z czasów głębokiej komuny, ale patrząc na to, co dzieje się w Polsce ostatnio to nie można czegoś takiego wykluczyć…

Co ciekawe klauzulą sumienia zasłaniać się zaczynają nawet myśliwi. Jeden z nich, Sławomir Kłoda, alarmuje w mediach że szyszkodnicki pomysł na wystrzelanie dzików pod pretekstem walki z chorobą świń to wielkie zagrożenie dla naszej przyrody. Myśliwi, których obowiązkiem będzie dokonanie owego odstrzału, argumentują się, że będzie to wbrew kodeksowi etycznemu Polskiego Związku Łowieckiego.

Minister Szyszko jednak wciąż wydaje się niezatapialny. Ani nielegalna wycinka Puszczy Białowieskiej, ani ignorowanie problemu smogu, ani nawet zatajenie swojej luksusowej daczy w dawnej stodole w zeznaniu majątkowym (pomimo że znalazła się ona, choć ze znacznie zaniżoną wartością, w zeznaniu jego żony) nie wydaje się być w stanie mu zaszkodzić. Teraz nawet jego ukochani myśliwi mogą obrócić się przeciwko niemu. Ale czy będzie to ostatnia kropla która przeleje czarę i zmusi Jarosława Kaczyńskiego do tego, żeby kazał Beacie Szydło wymienić kłopotliwego ministra? Wątpię. Szyszko to człowiek Tadeusza Rydzyka, “duchowego przywódcy Polski” jak sam go nazywa, a zatem może być nie do ruszenia nawet przez samego Prezesa.

O tym wszystkim jednak nie poinformuje was TVP. Tak jak rękami i nogami broniła się przed podjęciem tematu strajku głodowego lekarzy, którzy zaharowują się za żenująco śmieszne pieniądze. Jest to szczególnie niezręczna sytuacja dla ministra Radziwiłła, ponieważ lekarze rezydenci domagają się podniesienia płac do poziomu postulowanego przez prezesa Naczelnej Izby Lekarskiej 11 lat temu, a był nim wtedy nie kto inny, tylko właśnie Konstanty Radziwiłł. Kiedy lekarze, sfrustrowani brakiem relacji o ich proteście w TVP zaczęli zalewać jej sekcje komentarzy i profile w mediach społecznościowych żądaniami podjęcia tematu, administratorzy przystąpili do kasowania owych niewygodnych wpisów na potęgę. Czy to jest właśnie ta cenzura, przeciwko której protestowali obecni dziennikarze mediów reżimowych kiedy jeszcze uważali się za niepokornych?

Tymczasem policja wrocławska znowu trafiła do nagłówków gazet. Tym razem za to, jak potraktowali młodą Ukrainkę. Przez pewien czas spotykała się ona z polskim chłopakiem, a ów po rozstaniu zgłosił na policję kradzież telefonu, który wcześniej dał jej w prezencie. Policja nie była zainteresowana wersją wydarzeń dziewczyny ani sprawdzeniem zawartości spornego telefonu, w którym znajdowały się liczne wspólne zdjęcia i konwersacje między byłymi partnerami. Zamiast tego dziewczyna dowiedziała się, jak po uszy wrocławscy policjanci mają osiedlających się w ich mieście Ukraińców, została przetrzymana całą noc i dwukrotnie zmuszona do rozebrania się do naga – rzekomo fiszbiny z jej stanika mogły zostać użyte jako niebezpieczne narzędzie.

Ale również ten problem powinien wkrótce zniknąć. Znaczy się – problem migracji. Polska jest teraz chroniona wstawiennictwem Najświętszej Panienki po tym, jak akcja “Różaniec do Granic” okazała się niespodziewanym sukcesem. Może we wspólnej modlitwie nie brało udziału milion Polaków, jak twierdzą organizatorzy, ale szacunki niektórych mediów katolickich jakoby było ich kilkadziesiąt albo nawet kilkaset tysięcy mogą być już całkiem realne. Szczególnie, że impreza została wsparta przez liczne państwowe przedsiębiorstwa: na przykład koleje woziły uczestników akcji za złotówkę do stacji granicznych i z powrotem. Wydarzenie reklamowały także profesjonalnie przygotowane klipy z udziałem popularnych celebrytów. Koszta całej akcji szacuje się na 2 000 000 złotych, co nie byłoby możliwe dzięki hojności licznych państwowych spółek. Do akcji oficjalnie przyłączył się także Kościół Katolicki, choć mówi się, że głównie z obawy przed kolejną schizmą w rodzaju księdza Natanka. Dzięki udziałowi Kościoła udało się trochę ułagodzić wymowę wydarzenia i oficjalnie intencją modlitwy było dziękowanie Bogu za jego łaski i proszenie o pokój na świecie. Ale fakt, że wydarzenie odbywało się w rocznicę Bitwy pod Lepanto, kiedy to chrześcijańska flota zwyciężyła znacznie silniejszą flotę turecką, był śladem oryginalnej intencji organizatorów wydarzenia jaką było modlitewne przeciwstawienie się Islamowi. Świadczą o tym również komentarze różnych prawicowych aktywistów – na przykład poseł Andruszkiewicz stwierdził w TVP, że z faktu, że w “pewnych mediach” słychać płacze i krzyki, można wyciągnąć wniosek, że robią coś dobrego. Innymi słowy: ważne, że lewaków d… boli.

Dla mnie osobiście jednak najlepszym podsumowaniem wydarzenia jest ten fotomontaż autorstwa nieznanego mi internauty:


Tekst ukazał się w portalu Britske Listy
Zdjęcie: autor nieznany. Zdjęcie użyte w celach informacyjnych. 

Comments

comments

One Comment

Add a Comment