Tymczasem w Absurdystanie 42


Kliknij tutaj aby przeczytać poprzedni odcinek serii

Kliknij tutaj aby zobaczyć wszystkie dotychczasowe odcinki


Jeśli myśleliście, że te wszystkie polskie absurdy są czymś nowym, czymś, co przyszło do nas z Dobrą Zmianą, to jesteście w błędzie. Dowodzi tego niedawny, szeroko opisywany przypadek ucznia wyrzuconego przez konduktora z pociągu. 

Jak twierdzi 12-latek, konduktor wyrzucił go z pociągu za to, że w jego legitymacji nie było pieczątki potwierdzającej status ucznia i do domu musiał iść piechotą przez kilka kilometrów. Pieczątki nie było, bo dzięki Deformie Edukacji, setki szkół w całej Polsce zmieniły nazwy i muszą teraz wyrobić sobie nowe stemple, co można zrobić tylko w jednym miejscu w całym kraju. Słusznie więc można tu zauważyć, że jest to kolejny dowód na to, że pośpieszna reforma była nie przemyślana a państwo nie było na nią przygotowane. Z tym, że to jest tylko jedna warstwa problemu.

Bo dlaczego w ogóle pieczątki szkolne może wytwarzać tylko jedna firma na cały kraj? A przede wszystkim po co w ogóle 12-latkowi potrzebne potwierdzenie statusu ucznia za pomocą pieczątki, skoro jest oczywiste, że zgodnie z prawem wciąż podlega on obowiązkowi szkolnemu?

No, ale porozmawiajmy o czymś pozytywnym. Mam na przykład takie dobre wieści: modlitwa Różaniec do Granic opisywana w poprzednim odcinku zakończyła się sukcesem: jest cud! Polacy wręcz zabijają się o to, aby przyjąć Muzułmanina pod swój dach… Ale wiem, że nie dacie się nabrać i nie uwierzycie, że nasi rodacy nagle zapałali miłością do uchodźców – i będziecie mieli rację. Przypadek jest nieco inny.

Kuwejt przysyła swoich marynarzy, aby szkolili się w naszej Akademii Marynarki Wojennej. Chcą jednak aby ci młodzi oficerowie nauczyli się nie tylko tajników prowadzenia bitwy morskiej czy nawigacji, ale także zapoznali z polską kulturą i łyknęli języka. Dlatego pojawił się pomysł zakwaterowania ich z polskimi rodzinami. Ok, możecie wciąż myśleć że to jest postęp, bo jednak wciąż będą to Muzułmanie, ale sprawa jest dużo prostsza: rodziny udzielające gościny kuwejckim marynarzom będą z tego tytułu otrzymywać 2000 Euro miesięcznie. I to własnie dlatego odzew jest tak szeroki, że trzeba było oddelegować pracownika wyłącznie do odbierania telefonów w tej sprawie.

A teraz zastanówmy się: jak by zapatrywano się na sytuację, w której goszcząca kuwejtczyka byłaby rodziną nauczyciela? Czy byłoby to zachowanie “etyczne i moralne”? A może przyjmowanie Muzułmanina pod swój dach za pieniądze uznane zostałoby za zdradę? Wbrew pozorom to poważne pytanie, bo według proponowanych zmian w prawie  już niedługo nauczyciele mają być oceniani także za “etyczną i moralną” postawę w życiu właśnie. Jak pisałem w Pocztówce z Polski jakiś czas temu, nauczyciele są pełni obaw, że będzie to mogło zostać wykorzystane do dyscyplinowania niepokornych nauczycieli o poglądach drugiego sortu… Wystarczy że pójdą na jakąś antyrządową manifestację, albo nawet napiszą coś na Facebooku… Kto wie, być może nawet za niemoralny uznany zostanie fakt, że nie chodzą co niedzielę do Kościoła? Nie byłby to pierwszy raz, słyszałem o sytuacji, kiedy potencjalni adopcyjni rodzice usłyszeli, że “brak krzyża w ich domu świadczy o tym, że nie mają kręgosłupa moralnego” i jako takim nie można powierzyć im dzieci. A to było kilkanaście lat temu, strach pomyśleć jaki wpływ na takie sprawy ma Kościół Katolicki dzisiaj…

Jak na razie jednak Ministerstwo Edukacji obraża się z innych powodów. Zerwano współpracę z ZNP przy wyłanianiu Nauczyciela Roku po tym, jak większość dotychczasowych laureatów w liście otwartym skrytykowała Deformę Edukacji. Ministerstwo urządziło sobie własną galę, dzień wcześniej, na której wyłoni “Nauczyciela-Wolontariusza Roku”. Czy ten tytuł to zapowiedź cięć w wynagrodzeniach grona pedagogicznego?

Ale to nie jest jedyny przypadek w którym PiS odwraca się od rzeczywistości, kiedy ta okazuje się dla niego niewygodna. Przyjrzyjmy się strajkowi lekarzy-rezydentów. Po tym jak przez lata ich postulaty były ignorowane, w desperacji rozpoczęli strajk głodowy. Domagają się reformy systemu szkolenia lekarzy, ograniczenia biurokracji, zwiększenia nakładów na służbę zdrowia oraz podwyższenia wynagrodzeń niższego personelu medycznego. Początkowo TVP udawało, że sprawy nie ma, zamiatając pod dywan nawet komentarze internautów domagające się zajęcia się przez podwładnych Kurskiego tematem (pisałem o tym w poprzedniej częsci tego cyklu). Wreszcie jednak zmienili decyzję i postanowili zauważyć temat i przybliżyć go swoim widzom. O, i to jak!

Pamiętacie tą akcję propagandową oczerniającą sędziów? To była dopiero rozgrzewka. Teraz na front rzucono całą siłę telewizyjnej propagandy. Tym razem PiS próbuje przekonać Polaków, że młodzi doktorzy (którzy zarabiają w okolicach 2300 zł miesięcznie, a za dodatkowy 24-godzinny dyżur dostają nierzadko na rękę 200 złotych albo i mniej) to tak naprawdę krezusi, a ich strajk motywowany jest jedynie chciwością. Na początek więc przedstawiono zmanipulowaną sondę uliczną:

Nie wiemy, czy usunięto wypowiedzi sprzeczne z oczekiwaną wymową materiału, ale manipulacja kryje się już w pytaniu: nikt nie zaprzecza, że wielu z doświadczonych doktorów zarabia dobrze, szczególnie, jeśli gotowi są pracować na kilka etatów. Ale aby zostać lekarzem specjalistą trzeba te sześć lat przepracować za 2300 złotych. Lekarze kończą rezydenturę w wieku około 35 lat…

Przesłanie o bogatych lekarzach jest wbijane w głowy widzów z subtelnością parowego kafara, co widać po ewoluujących paskach w Wiadomościach:

Ale to jeszcze nie koniec. Skoro padły słowa, potrzebne są i obrazy. PiSowscy propagandyści (wliczając w to znanego nam z tego materiału Rolę) przeczesywali profile lekarzy w mediach społecznościowych w poszukiwaniu “kompromitujących” zdjęć. Flagową ofiarą tych działań stała się dr Katarzyna Pikulska która została przedstawiona jako zapalona podróżniczka gustująca w egzotycznych miejscach. Pojawiły się jej zdjęcia z Kurdystanu, Tanzanii, Rumunii czy Las Vegas. I tu właśnie ujawniła się bezdenna głupota pisowskich propagandzistów. Ok, faktycznie była ona w Las Vegas (na zaproszenie znajomych, którzy już wyemigrowali) i nawet zrobiła sobie zdjęcia przy wynajętym na parę godzin Fordzie Mustangu. Ale jej pobyt w Kurdystanie i innych “egzotycznych” miejscach związany był z jej udziałem, jako wolontariuszka, w rządowym programie Polska Pomoc. Zdjęcia wykorzystane przez PiSowskie medialne prostytutki to po prostu ujęcia z nielicznych wolnych chwil, które wykorzystała na to, aby wspiąć się na pobliską górę czy wybrać na przejażdżkę łódką po jeziorze…

Także te bzdury zostały niemalże natychmiast obalone. Ale to jeszcze nie był koniec, bo internet nigdy nie zapomina. Tak się złożyło, że jeszcze rok temu tubą TVP pchano inną propagandę: wtedy przekazem dnia było, że nie musimy przyjmować uchodźców bo pomagamy im na miejscu. Wtedy pokazywano program Polska Pomoc jako coś pozytywnego a dr Pikulska była jednym z bohaterów materiału. Ten reportaż zyskał natychmiast niesamowitą popularność w sieci i stał się jednym z najchętniej oglądanych materiałów w portalu TVP. Można by pomyśleć, że po tym, kiedy tak koncertowo strzelili sobie w stopy, podwładni Kurskiego czy Pereiry nie będą w stanie zrobić niczego głupszego…

Ale przecież hasłem premier Szydło jest “Damy radę”. I dali. Niczym w wyniku działań Orwellowskiego Ministerstwa Prawdy link prowadzący do owego reportażu z Kurdystanu nagle zaczął kierować internautów do artykułu mówiącego o tym, że dla lekarzy rezydentów podwyżka o 3500 złotych to za mało. Nawet pomimo tego, że treść linku wciąż wskazywała na oryginalny reportaż… Podobnie archiwalny materiał zajmujący się problemem niedostatku lekarzy w naszym kraju, którego konkluzją było to, że masowo emigrują z powodu skandalicznie niskich zarobków magicznie zmienił się w tekst mówiący o tym, że niedoświadczeni lekarze żądają miliardów.

Oczywiście TVP twierdzi, że to nie było celowe działanie a jedynie “problemy techniczne”. Oczywiście my w to wierzymy, w końcu TVP to najbardziej wiarygodna telewizja w tym kraju, co nie? Dlaczego ktokolwiek miałby przypuszczać, że są aż takimi debilami, żeby spróbować zrobić coś takiego, prawda?

Eeee… Dobra, nieważne.

Istotne jest jednak to, że sprawa jest naprawdę poważna. Rząd wydaje się robić wszystko, aby ci z młodych lekarzy, którzy jeszcze nie zdecydowali się na emigrację, poczuli się obrażani i lekceważeni i wyjechali za granicę. A tymczasem Minister Macierewicz znowu słyszy głosy: tym razem usłyszał wybuch na zapisie czarnej skrzynki ze Smoleńska. Tak jakby harujący za grosze młodzi psychiatrzy nie mieli i bez tego wystarczająco dużo roboty…


Tekst został opublikowany w portalu Britske Listy
Fotografia: David Gubler, CC.30 via Wikipedia

Comments

comments

One Comment