Tymczasem w Absurdystanie 46


Kliknij tutaj aby przeczytać poprzedni odcinek serii

Kliknij tutaj aby zobaczyć wszystkie dotychczasowe odcinki


Nareszcie! Ostateczny dowód na to, że teoria ewolucji jest fałszywa! Przedstawił go w Kanadzie Marian Kowalski, jeden z liderów polskiego ruchu nacjonalistycznego i kandydat na prezydenta w ostatnich wyborach. Według niego jeśli ewolucja byłaby faktem, to człowiek miałby już dawno dwie wątroby, bo przecież alkohol jest znany nie od dziś. A jeśli to Was nie przekonuje to odpowiedzcie na jedno proste pytanie: dlaczego stonogi, które są obleśne i nikomu nie potrzebne mają się dobrze, a doskonałe istoty, jakimi były piękne dinozaury nie przetrwały? Szach mat, darwiniści!

Zapewne nie spodziewał się, że jego wycieczka w dziedzinę biologii nie spotka się ze zrozumieniem nawet na prawicy. Głupoty Mariana Kowalskiego wyśmiewane były od prawa do lewa, niektórzy nawet sugerowali, że być może Marian Kowalski faktycznie nie pochodzi od małpy, bo w tym przypadku może być na odwrót. Ale nie idźmy tą drogą, zajmijmy się zamiast tego tym, co na ten temat ma do powiedzenia inteligencja. Bo polska prawica nie byłaby sobą, gdyby nie próbowała przy każdej możliwej okazji ugrać czegoś dla Kościoła. I tak np. popularny publicysta Rafał Ziemkiewicz podzielił się w swoim felietonie mało znanym faktem, że teoria ewolucji to tak naprawdę wcale nie jest dzieło Darwina. Była ona obecna w naukach Kościoła już od XVI wieku, bo jakże by inaczej wyjaśnić można by było to, że na arce Noego zmieścili się przodkowie wszystkich zwierząt, które zamieszkują dziś naszą planetę? Według Ziemkiewicza choć Darwinowi nie można odmówić pewnych zasług w naukowym usystematyzowaniu tego poglądu, generalnie spieprzył sprawę, zastępując Boga nauką. I w rezultacie borykamy się teraz od dwustu lat z problemami takimi jak zbrodnie i ludobójstwo (prawicowa logika wciąż potrafi mnie zaskoczyć).

Jak więc widzicie jest to kolejny dowód na to, że to własnie Kościół Katolicki jest główną siłą sprawczą postępu i rozwoju cywilizacji. Dlatego też powinniśmy uczyć się z pomyłek Darwina i nie pozwolić na to, żeby jakieś lewackie pseudoekologiczne ideologie narzucały nam swoje przesłanie – wyjaśnił minister Szyszko. Jego zdaniem zamiast zajmować się uzyskiwaniem wspólnego stanowiska wszystkich państw w sprawie działań na rzecz ochrony przyrody, każdy z krajów powinien przyrodę chronić po swojemu. Według Szyszki o tym jest właśnie encyklika papieża Franciszka “Laudato si”. A popularny na liberalnym zachodzie pogląd, że to niby człowiek odpowiada w największym stopniu za zniszczenia w przyrodzie, jest niekompatybilny z Polską tradycją. U nas, zasoby naturalne powinny być używane dla dobra człowieka. Bo czyż nie mówi pismo “czyńcie sobie ziemię poddaną”?

Jego ulubieńcy są w awangardzie realizujących to przesłanie. Dumni ze swoich tradycji myśliwi wciąż pielęgnują pradawne rytuały takie jak chrzest nowego adepta łowiectwa poprzez uczynienie mu na czole krzyża krwią pierwszego zabitego przez niego zwierzęcia. OK, czasami ich trochę poniesie i sprawa skończy się wysmarowaniem całej głowy nieszczęśnika krwią dzika w akompaniamencie rubasznych żartów i wulgarnego języka (odrażający film przedstawiający to wydarzenie można obejrzeć tutaj) ale czy naprawdę jest z czego robić aferę? W końcu ci dzielni bohaterowie ratują Ojczyznę przed epidemią groźnej choroby, przynoszonej do naszego kraju ze wschodu przez dziki. Może ja jestem dziwny, ale jeśli zwierzę zostało zabite pod pretekstem, że może być nosicielem groźnej choroby, to dla mnie akurat byłby to jeszcze jeden argument za tym, żeby nie smarować sobie twarzy jego krwią, ale co ja tam wiem o tym, na czym polega prawdziwa miłość do przyrody…

Za to słyszałem ostatnio, że łowiectwo to jest szlachetna walka między równorzędnymi przeciwnikami – myśliwymi i ich ofiarami. To dlatego właśnie myśliwym zezwolono ostatnio na używanie noktowizorów. I słusznie, w końcu stawiają oni czoła niebezpiecznej istocie z kosmosu, dysponującej wyrafinowaną technologią i opancerzeniem pozwalającym jej na przetrwanie zmasowanego ostrzału z ciężkich karabinów maszynowych! A nie, zaraz, pomieszało mi się, to był ten stary film ze Schwarzeneggerem, bodajże “Predator”. Myśliwi strzelają do dzików, kaczek, saren i zajęcy. Hm, więc może jednak faktycznie chodzi po prostu o przyjemność z egzekucji zwierzęcia?

Tak czy tak, problem wkrótce sam się rozwiąże, bo jak sprawy będą postępować dalej w tym tempie, to szyszkodniki wytną w ciągu paru lat wszystkie polskie lasy i nie będzie gdzie urządzać polowań. Protestujący przeciwko wycince ekolodzy zorganizowali pikietę pod siedzibą Lasów Państwowych, domagając się spotkania z ich władzami. Zamiast tego nasłano na nich policję, oskarżając ich o “naruszenie miru domowego” (ciekawe, że harvestery naruszające mir domowy leśnej zwierzyny leśnikom nie przeszkadzają). Tak czy tak, zarzut jest, jak to się mówi, z dupy, o czym policja już raz się przekonała, kiedy oskarżeni o to samo aktywiści Obywateli RP zostali oczyszczeni z zarzutów przez sąd. Ale przecież nie o to chodzi, żeby skazać króliczka, ale by gonić go – aktywiści zostali zamknięci w policyjnych furgonetkach i godzinami wożeni po mieście bez celu. Następnie zamknięto ich na dołku, gdzie nie otrzymali żadnego posiłku ani nawet wody do picia. Jedna z zatrzymanych twierdzi, że nie pozwolono jej nawet skorzystać z toalety. Tymczasem policja naszła ich mieszkania zadając domownikom pytania takie jak na przykład czy zatrzymani leczyli się psychiatrycznie. Jedna ze współlokatorek jednej z zatrzymanych obudzona przez policjantów, którzy wdarli się do mieszkania podczas ich snu zapytała, czy mogą tak robić bez nakazu. Policjanci wyśmiali ją, mówiąc, że “naoglądała się za dużo amerykańskich filmów”.

I słusznie, bo po co oglądać jakieś amerykańskie filmy, skoro w Polsce jest tak cudownie? Kolejny z niekończącego się pasma sukcesów rządu stał się pretekstem dla dziennikarza TVP info do przeprowadzenia sondy wśród polityków spotkanych na sejmowych korytarzach. W trosce o obiektywne przedstawienie szerokiego spektrum opinii pytanie “jaki jest największy sukces rządu” zadano nie tylko znanym twarzom, ale także kompletnie nieznanym posłom z tylnych rzędów. Brak podpisów nie ułatwiał identyfikacji pytanych, ale z faktu, że odpowiedzi są z grubsza na tą samą nutę, a za największy sukces uważa się wprowadzenie programu 500+ można wnioskować że wybór był trochę tendencyjny. I faktycznie, w kolejności występowania partyjna przynależność pytanych polityków to PiS, PiS, PiS, PiS, PiS, PiS, PiS oraz PiS.

I tylko prezydent Duda znowu wyskoczył jak Filip z Konopi i zepsuł atmosferę. Z oficjalnego kanału TVP Info na Twitterze można było dowiedzieć się, że powiedział on “Nie żyje wolna, suwerenna Polska u progu stulecia odzyskania niepodległości”.

I nawet choć okazało się to zwykła pomyłką, którą spostrzeżono już po pół godzinie, uzupełniając cytat o brakujące “ch” mam smutne wrażenie, że mogła to być freudowska pomyłka, która niechcący stała się jednym z bliższych prawdy newsów podanych przez tą stację w ostatnim czasie. Wystarczy spojrzeć na to, jak wił się prezydent naszego państwa podczas wywiadu u księdza Rydzyka w telewizji Trwam – bardziej niż głowę niepodległego i dumnego państwa Andrzej Duda przypominał tu niesfornego uczniaka wijącego się na dywaniku u dyrektora:

Nic dziwnego, że po takim upokorzeniu Duda musiał sobie na kimś odreagować i zaproszony przez niego na obchody Dnia Niepodległości jeden z najważniejszych polityków w Europie – Donald Tusk – został posadzony w trzecim rzędzie wśród innych VIPów gorszego sortu. Tusk został także wygwizdany podczas uroczystego składania kwiatów pod grobem Nieznanego Żołnierza, co sprawiło prawicy wiele radości.

Inni goście mogli cieszyć się znacznie bardziej gorącym przyjęciem. Do Warszawy zawitali Roberto Fiore, dumny faszysta z włoskiej partii Forza Nouva oraz Milan Mazurek z Kotleba – Ľudová strana Naše Slovensko, partii pielęgnującej tradycje faszystowskiej Słowacji, która wraz z Niemcami i Sowietami najechała Polskę w 1939 roku…  – obaj uczestniczyli w głównym wydarzeniu Warszawie. We Wrocławiu z honorami powitano Jaydę Fransen ze skrajnie nacjonalistycznej organizacji Britain First, którą jako bohaterkę mającą odwagę walczyć z islamską pedofilią wychwalał sam były ksiądz, nacjonalista Jacek Międlar (ten, którego Brytyjczycy zawrócili z lotniska na podstawie tych samych przepisów, które zwykle używane są aby odmówić wstępu do ich kraju radykalnym islamistom). Marsz we Wrocławiu zorganizowany był przez faszystę i antysemitę Piotra Rybaka, który został skazany na karę więzienia za spalenie kukły Żyda (choć ta, podobno po interwencji podwładnych ministra Ziobry, zamieniona została mu na dozór elektroniczny).

Uczestnicy marszu zdołali przekazać swoje przesłanie z wielką siłą. Było słychać okrzyki “takie jak “Śmierć pedałom”, “Jebać Obywateli”, “wypierdalać stąd, komuchy” czy “Raz sierpem, raz młotem czerwoną hołotę”. Zaatakowali kontrmanifestację oraz dziennikarzy – jedna z reporterek musiała salwować się ucieczką przed krótko ostrzyżonymi młodzieńcami w akompaniamencie okrzyków “spalić tą kurwę!”.

Według Jarosława Kaczyńskiego, Polska zawdzięcza odrodzenie patriotyzmu jego bratu Lechowi. To jest oczywiście bzdura, bo to przecież nie było tak, że przed Lechem Kaczyńskim nie było w Polsce żadnych patriotów. Ale jest w tym ziarnko prawdy – faktycznie, ten swoisty rodzaj “patriotyzmu” który zdominował obchody 11 Listopada Polska jednemu z Kaczyńskich zawdzięcza. Mój pierwszy w historii tekst dla portalu Britske Listy (tutaj po angielsku a tutaj jego rozwinięcie po polsku) analizował właśnie zasługi Prezesa w podsycaniu nacjonalizmu w naszym kraju. Problem polega na tym, że to, co prawica nazywa dziś patriotyzmem, na świecie jest znane jako faszyzm. A dziś, państwo rządzone de facto z gabinetu na Nowogrodzkiej otwarcie wspiera rozlewającą się po naszym kraju brunatną zarazę. W Warszawie zatrzymano 45 działaczy Obywateli RP zmierzających na antyfaszystowski protest. Absurd zaszedł tak daleko, że policja próbowała oskarżyć ich o propagowanie faszyzmu, bo mieli ze sobą baner przedstawiający nazistów oraz ONR-wców z napisem “HAŃBA DLA WARSZAWY”. Ten zarzut podobno wybili im z głowy prawnicy zatrzymanych wskazując na idiotyzm takiego oskarżenia.

Tymczasem wszechobecne symbole White Power, nacjonaliści chwalący Ku Klux Klan, Narodowy Socjalizm i krzyczący “Sieg Heil” choć zauważeni nawet przez dziennikarzy pro-PiSowskich mediów uwadze policji jakoś umknęli, podobnie jak nie zauważyła ona masowego używania rac, wbrew prawu zakazującemu pirotechniki na masowych zgromadzeniach (które to akurat podyktowane jest względami bezpieczeństwa i z faktu, że kilku osobom musiano opatrzyć oparzenia można wnioskować, że jest to obawa całkiem zasadna).

A wszystko to przy pełnym wsparciu Kościoła. Jedna z aktywistek Obywatele RP wzięła udział we mszy świętej odprawianej przed rozpoczęciem marszu. Podczas nabożeństwa ksiądz wychwalał nacjonalistów i faszystów jako bohaterów (czytaj więcej tutaj), czego nie mogła zdzierżyć, więc wyciągnęła przygotowany na późniejszą manifestację transparent z cytatem z Jana Pawła II “Rasizm to grzech, który stanowi wielką zniewagę Boga”. Została ona wtedy poturbowana i siłą wyrzucona z kościoła a grupa nacjonalistów podążała za nią dopóki nie wmieszała się w grupę turystów. Odprawiający mszę ksiądz nie zareagował na całą sytuację.

Minister Mariusz Błaszczak kłamał na konferencji prasowej, że obchody odbywały się spokojnie, że było bezpiecznie jak nigdy, i że “każdy miał prawo demonstrowania”. Na niewygodne pytania od reportera tygodnika “Polityka”, zareagował oskarżając go to, że przyjmuje rolę kłótliwego polityka, zajmując określone ideologicznie stanowisko”. Według Błaszczaka transparenty z hasłami takimi jak “Europa tylko biała” mogą być interpretowane w różny sposób, co świadczy o tym, jaka w Polsce jest wolność. O faszystowskich hasłach na głównym Marszu Niepodległości Błaszczak akurat nie słyszał, za to poinformowano go, że faszyzm usiłowali głosić uczestnicy antyfaszystowskiego protestu. Jak widać, przesłanie rządu jest niemal identyczne z tym, co głoszą “patrioci”, o czym świadczy fakt, że zatrzymywanej przez policję uczestniczce kontrmanifestacji wydawane są polecenia przy użyciu powszechnie słyszanego na marszu słownictwa (jak widać na tym filmie policjant wydaje jej polecenie o treści “siadaj, kurwo”).

Hasłem tegorocznego Marszu Niepodległości było “My chcemy Boga”. Jest w tym pewna ironia, jeśli pamiętamy o słowach papieża Franciszka, który zwrócił się do uchodźców słowami Każdy z Was, uchodźców, kto puka do naszych drzwi ma oblicze Boga”. Niektórzy jednak próbują doszukiwać się pozytywów w całej tej sytuacji, argumentując na przykład, że coroczny marsz to wentyl bezpieczeństwa dla polskiego nacjonalizmu.  Autor naiwnie wierzy, że nacjonaliści wykrzyczą się, poczują silni, a następnie wrócą do siebie i będą normalnie żyć. Niestety, nie można się z tym zgodzić – jeśli nawet faktycznie jest to wentyl bezpieczeństwa, to rozmiar tego zjawiska wskazuje na to, że ciśnienie w społeczeństwie jest już naprawdę wysokie, więc problem jest jak najbardziej poważny.

Dzisiejsza Polska jest podzielona głęboko jak chyba nigdy przedtem, a najlepszym komentarzem jest plakat słynnego grafika Andrzeja Pągowskiego:


Tekst ukazał się w portalu in Britske Listy
Fotografia: Pixabay

Comments

comments