Tymczasem w Absurdystanie 52


Kliknij tutaj aby przeczytać poprzedni odcinek serii

Kliknij tutaj, aby zobaczyć wszystkie dotychczasowe odcinki


Święta w Polsce minęły raczej spokojnie. W polityce nie działo się wiele. I choć legenda o tym, że zwierzęta w wigilię mówią ludzkim głosem okazała się po raz kolejny zwykłą dziecięcą bajką, w zastępstwie z okazji świąt zwrócili się do narodu leśnicy z Nadleśnictwa Hajnówka. Ich życzenia dla Polaków, które składają w towarzystwie wypchanych martwych zwierząt zobaczyć można na poniższym, jakże profesjonalnym, klipie: 

Jedynym powodem dla brania udziału w tej produkcji jaki jestem sobie w stanie wyobrazić jest to, że owi nieszczęśnicy w ten sposób pokutują za krzywdę wyrządzoną Puszczy Białowieskiej. 

Chociaż tym razem politycy, podobnie jak większość Polaków, spędzali święta w domach z rodziną, okres Bożego Narodzenia nie był wolny od absurdów. Rozrywki dostarczył nie kto inny a Jacek Kurski, który spróbował swoich sił w kabarecie udzielił wywiadu gazecie. Jego subtelne żarciki pozwoliły Polakom przeżyć święta na wesoło. Chyba najbardziej wyszło mu powtarzanie wciąż że nigdy nie kłamał zaraz po tym, jak zapewniał, że nie jest prawdą, jakoby TVP spadała oglądalność. Muszę jednak przyznać że również teksty o tym, że TVP jest rzetelnym źródłem informacji a jej programy są wyważone, obiektywne i uczciwe też były całkiem dobre. Mniej śmieszne było to, że Kurski stwierdził, że PiS zawdzięcza swoje szerokie poparcie m.in. temu, że TVP pokazuje prawdę o kraju, bo jeśli słowo “prawda” wziąć w cudzysłów to z tym twierdzeniem nie idzie się nie zgodzić. Przykład “prawdy” według TVP można zobaczyć na poniższym, hm, no niech będzie, że wywiadzie. Młody reporter nie pozwala dojść swojemu gościowi do słowa, wygłaszając polityczną tyradę, a następnie oddaje głos do studia:

Wywiad z Kurskim był jednak tylko jednym z kilku wydarzeń, które bawiło Polaków podczas rozmów przy świątecznym stole. Drugi, także śmieszno-smutny przypadek to historia kierowcy, który wymyślił wyjątkowo sprytny sposób na to, aby zaoszczędzić parę groszy. Ponieważ przeglądy techniczne samochodów przystosowanych do zasilania gazem są o parę groszy droższe, sprytny ów młodzieniec wymontował ze swojego pojazdu butlę, a później wyleciało mu to z głowy. Przypomniał sobie o tym fakcie dopiero tankując LPG na stacji benzynowej, ale nie zrażony faktem, że właśnie wpompował sobie do bagażnika kilkadziesiąt litrów wybuchowego gazu, zalał do baku 20 litrów normalnego paliwa i ruszył z przyjaciółmi w drogę. Jeden z pasażerów pomimo tego, że w aucie śmierdziało gazem, postanowił, że zapali papierosa. Można by powiedzieć, że reszta jest milczeniem gdyby nie to, że było wręcz przeciwnie: reszta była wielce spektakularną eksplozją. Na szczęście żaden z pasażerów nie zginął, jednak blizny po oparzeniach będą do końca życia przypominać im o sprycie oszczędnego kolegi.

Drugi dzień świąt także nie obył się bez fajerwerków. Tym razem inny kierowca, 19-latek, przez pomyłkę zalał do swojego samochodu z silnikiem diesla benzynę. Przyszło mu do głowy, że niewłaściwe paliwo można po prostu wyssać używając dostępnego na stacji odkurzacza. Skończyło się również na eksplozji, na szczęście tym razem ucierpiało jedynie urządzenie.

Ale jak w starej piosence święta, święta i już po, i tak powoli wracamy do codzienności, w której absurdy nie dochodzą do nas jedynie z branży motoryzacyjnej. Spekulacje na temat tego, dlaczego Kaczyński zdecydował się na wymianę pacynek i Mateusz Morawiecki zajął miejsce Beaty Szydło nie ustają. Niektórzy uważają, że w ten sposób Prezes przygotowuje się do politycznej emerytury, co w sumie ma sens: przez lata Kaczyński otaczał się miernymi, biernymi ale wiernymi i jak przyszło do poszukiwania następcy okazało się, że nie ma w PiS nikogo sensownego, dlatego trzeba oswajać swoich wyznawców z tym, że schedę może przejąć ktoś z zewnątrz i stąd wysuwanie Morawieckiego (w końcu, choć łączą go z PiS poglądy to jednak jest to wciąż człowiek z zewnątrz) na pierwszy plan. Jeśli ktoś jednak liczył na to, że zmiana premiera pozbawi Kaczyńskiego możliwości odwracania uwagi publicznej tematem rekonstrukcji rządu, to się na tym mógł przejechać. W nowy rok weszliśmy właśnie ze starym tematem i internet aż huczy od plotek i spekulacji na temat tego, kto poleci a kto zostanie. W momencie oddania tego tekstu pewne było tylko jedne – jedyna osoba w rządzie, która uważana jest za eksperta w swojej dziedzinie i ceniona tak przez branżę, jak i przez przeciwników politycznych, idzie na bruk. Chodzi o minister cyfryzacji Annę Streżyńską, której resort właśnie zlikwidowano. I w sumie nic dziwnego, skoro Polska wraca do średniowiecza to po co ministerstwo, które zajmuje się telekomunikacją, cyfryzacją czy jakimś tam internetem?

A skoro już o średniowieczu mowa, to najnowszym hitem TVP jest serial “Korona królów”:

Choć nawet sam prezes Kurski we wspomnianym powyżej wywiadzie porównywał ten serial do “Gry o tron”, to okazało się, że nie wytrzymuje on porównania nawet z turecką kostiumową telenowelą. Jest on powszechnie krytykowany za płytki scenariusz, drewniane aktorstwo, błędy historyczne, obraz Litwinów jako prymitywnych dzikusów, oraz kostiumy i scenografię na poziomie filmów z wytwórni A’yoy albo teledysków Zaciera. “Wiadomości” TVP podały jednak, że serial spotkał się z “entuzjastycznym przyjęciem widzów”. Jeśli wierzyć komentarzom w internecie to faktycznie, były pewne pozytywne reakcje. A raczej może powinienem napisać “Jeśli wierzyć komentarzowi w internecie, to faktycznie, była pewna pozytywna reakcja”, bo armia internetowych trolli którą wynajął PiS okazała się bandą leni, i wszystkie fałszywe konta wklejały wszędzie jeden i ten sam komentarz:

Według “Wiadomości” serial krytykowany jest jedynie przez anonimowych hejterów i skompromitowane elity. Elity owe skompromitowały się tym, że nie hejtowały TVP kiedy ta przez osiem ostatnich lat pokazywała Polkom i Polacom programy zakłamujące naszą historię i promujące niepolski punkt widzenia. Nie bardzo wiem, o które programy może chodzić, ale flagowy projekt historyczny TVP za poprzedniego rządu – serial “Czas Honoru” – okazał się przynajmniej na tyle dobry, że znalazł widzów również za granicą. Nadawała go między innymi szkocka telewizja STV.

Tymczasem w obronie “Korony Królów” stanęli także stali goście tej serii. Krystyna Pawłowicz jak zwykle bredzi od rzeczy o lewakach i zdrajcach, a znany tu z intelektu Samuel Pereira postanowił powrócić jednak na Twittera aby zwrócić uwagę krytykom, że “Stuhr, Wajda i Holland to też już nie to samo co kiedyś”. Cóż, biorąc pod uwagę, że Wajda nie żyje już blisko od dwóch lat, nie ma innego wyjścia jak choć częściowo się z redaktorem portalu tvp.info zgodzić.

Swoją droga, ciekawe, czy Samuel Pereira także otrzymał jakieś listy dziękczynne z okazji świąt. Jego kolega Klaudiusz Pobudzin zapewne otrzymał, bo minister infrastruktury nakazał władzom podległych sobie przedsiębiorstw takie listy do szefa programów informacyjnych TVP wysyłać. Zgodnie z instrukcją należało Pobudzinowi dziękować za jego nieustanną pracę nad przekazywaniem wiarygodnych informacji.

Poza tym w Polsce po staremu. Wciąż w każdy możliwy sposób pompuje się kasę w Kościół Katolicki. Na przykład ten reportaż opowiada historię kobiety, która stworzyła interesujący projekt: chciała skanować w 3D przydrożne kapliczki i krzyże a następnie tworzyć ich trójwymiarowe modele, które można by oglądać w stworzonej w tym celu wirtualnej rzeczywistości. W celu realizacji projektu wystąpiła ona o fundusze europejskie z budżetu na innowacje, jednak choć początkowo jej projekt otrzymał świetne noty, w dalszym ciągu procedury skreślono je i zastąpiono zerami. Apelacja nie udała się z powodów proceduralnych – informacje przesyłano kobiecie na zły adres i nikt nie poinformował jej o upływającym terminie. Kto więc zgarnął europejską kasę na innowacyjny projekt? Proboszcz, który postanowił uporządkować kościelny teren. W ramach innowacyjności uporządkuje się park wokół kościoła, poszerzając alejki, aby mogły się po nich poruszać procesje. Postawi się także tablice informacyjne dla turystów, aby zachęceni istnieniem tablic masowo przybywali je oglądać. Trzeba przyznać, że jest to dość innowacyjne, ja na pomysł, że tablice informacyjne i procesje są czymś nowym nigdy bym nie wpadł…

Obcokrajowcy również nie mogą czuć się bezpieczni. Dopiero co w stolicy 14-latka pochodzenia tureckiego wylądowała w szpitalu po tym, jak została pobita przez 40-latka wznoszącego okrzyki “Polska dla Polaków” a teraz Hindus został zaatakowany we Wrocławiu. Trzech pijanych mężczyzn uznało, że stojący na przystanku tramwajowym człowiek  jest Arabem i postanowiło zrzucić go do znajdującego się poniżej tunelu samochodowego. Choć rzecz działa się w sobotni wieczór na jednym z głównych skrzyżowań w centrum miasta, w obronie zaatakowanego stanął tylko jeden mężczyzna.  W rezultacie również i on został pobity.

Rząd oczywiście wciąż zaprzecza jakoby ataki wynikające z nienawiści rasowej były jakimkolwiek problemem. No ale za to przynajmniej zajął się innym rodzajem przestępstw – w internecie umieszczono powszechnie dostępny rejestr przestępców seksualnych. Dziwnym jednak trafem nawet najbardziej znane przypadki księży-pedofilów jakoś nie znalazły się na tej liście.

Z nowym rokiem weszło w życie kolejne prawo uchwalone na łapu-capu przez PiS pełne rozmaitych baboli. Tym razem chodzi o prawo dotyczące gospodarki wodnej, według którego właściciel posesji, na której znajdują się jakiekolwiek wody śródlądowe, przy jej sprzedaży musi wziąć pod uwagę, że starosta ma prawo pierwokupu. Dotyczy to praktycznie każdego rodzaju wód śródlądowych, w tym również oczek wodnych i basenów ogrodowych, choć przydrożne rowy są sprawą dyskusyjną. A nie jest to jedyne ograniczenie prawa własności: wreszcie udało się postawić ponad prawem myśliwych. Choć przeciwnicy łowiectwa patrzą im i rządowi na ręce, nowe zapisy udało się przemycić w spec-ustawie dotyczącej chorób zakaźnych wśród zwierząt. Od teraz można zostać ukaranym za “umyślne przeszkadzanie w polowaniu”. W praktyce oznacza to, że w skrajnym przypadku rolnik pracujący na swoim polu musi z niego zejść, kiedy na pole wejdą myśliwi i oznajmią mu, że zamierzają na jego polu polować – w przeciwnym razie dalsze przebywanie na swojej posesji oznaczać będzie, że ów rolnik “umyślnie przeszkadza w polowaniu”. Dotyczy to jednak nie tylko rolników, ale także spacerowiczów, grzybiarzy, rowerzystów i wszystkich innych, których ścieżki przecinają się z miłośnikami zabijania dla zabawy. Bo według rządu PiS (oraz opozycji, która również głosowała za tym prawem) prawa tych ostatnich znaczą więcej, niż prawa znakomitej większości społeczeństwa.

Ale to nie jedyny prezent świąteczny dla przyjaciół ministra Szyszki. W pakiecie opieki zdrowotnej dla pracowników Narodowego Funduszu Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej znalazły się między innymi zniżki na operacje chirurgi kosmetycznej.  Więc może na ochronę środowiska nie mamy co liczyć, ale przynajmniej podwładni Szyszkodnika będą mogli pozbyć się opasłych brzuszysk przy pomocy liposukcji, a urzędniczki będą mogły sobie powiększyć cycki.

Z ostatniej chwili:

Antoni Macierewicz, Jan Szyszko i Witold Waszczykowski padli ofiarą rekonstrukcji rządu. Jeśli wierzyć Krystynie Pawłowicz to wynik działań służb specjalnych i lewactwa.

I tylko nie do końca rozumiem: to Morawiecki knuje ze służbami specjalnymi a Kaczyński jest lewakiem, czy na odwrót?


Tekst powstał dla portalu Britske Listy

Comments

comments