Tymczasem w Absurdystanie 54


Kliknij tutaj aby przeczytać poprzedni odcinek serii

Kliknij tutaj, aby zobaczyć wszystkie dotychczasowe odcinki


“Za Adolfa Hitlera i nasz kraj – trzy razy Sieg Heil!”. Te słowa padły z anteny telewizyjnej w czasie najwyższej oglądalnosci. I nie był to żaden film historyczny – wręcz przeciwnie, był to reportaż w telewizji TVN, której dziennikarzom udało się przeniknąć do środowiska polskich neonazistów. Zostali oni zaproszeni na obchody 128. urodzin Adolfa Hitlera przez “Polskich Narodowych Socjalistów z Wodzisławia Śląskiego”. A dokładnie przez ludzi związanych z jedną z licznych organizacji prawicowych, które ostatnio powstają w Polsce jak grzyby po deszczu. 

Szczerze mówiąc, aż mi się trochę żal zrobiło tych idiotów. To sekretne spotkanie kilkunastu osób w lesie, podczas którego spalono zbitą z paru starych dech i szmat swastykę i zjedzono ciasto udekorowane w podobnym stylu przy pomocy wafelków (zapewne było ono upieczone przez jakąś członkinię Wafel SS) to w najlepszym razie żałosna parodia ich marzenia o przynależności do aryjskich szeregów dumnych obywateli Trzeciej Rzeszy. Gdyby tylko o to chodziło, to można by się z nich zwyczajnie śmiać.

Ale problem polega na tym, że to są ludzie, którzy coraz więcej mają do powiedzenia w polskim dyskursie publicznym. Wystarczy wspomnieć o tym, że na urodzinach Adolfa były osoby z organizacji, która niedawno powiesiła na szubienicach portrety polskich europarlamentarzystów. Kolega miłośników Hitlera z tej samej organizacji jest asystentem jednego z prawicowych posłów. Ów kolega jest świadom tego, że członkowie organizacji, do której należy, mieli w przeszłości problemy z prawem związane z propagowaniem nazizmu, ale dla niego to stare dzieje, a o żadnych bieżących sprawach nie słyszał. Sama organizacja wystosowała oświadczenie, w którym dziękuje dziennikarzom za reklamę i wyśmiewa ludzi, którzy nie potrafią oddzielić tego, co robią jej członkowie prywatnie od działalności organizacji. No i słusznie, bo przecież jak ktoś po godzinach jest miłośnikiem Adolfa Hitlera to to wcale i w żaden sposób nie przeszkadza, aby jednocześnie był członkiem organizacji pożytku publicznego, która stawia sobie za cel “upowszechnianie tradycji narodowej, pielęgnowanie polskości oraz rozwój świadomości narodowej, obywatelskiej i kulturowej”, no nie? W końcu gdzie jest napisane, że hitlerowiec nie może być polskim patriotą?

Oczywiście wbrew narracji mediów Polska nie jest zalewana przez faszystów. Ale nie da się zaprzeczyć, że problem istnieje, bo to właśnie ci faszyści nadają ton wielu wydarzeniom w naszym kraju. To prawda, że ich prywatne przekonania przebijają się do opinii publicznej tylko czasem – tak jak okrzyki “Sieg Heil” podczas Marszu Niepodległości – ale czy właśnie fakt, że na co dzień ci neonaziści przystrajają się w piórka polskich patriotów nie jest właśnie jeszcze bardziej niebezpieczne?

Bo, jak pisaliśmy na łamach portalu Britske Listy już wielokrotnie, obecny rząd nawet jeśli nie wspiera tego rodzaju “patriotów” otwarcie, to na pewno ich toleruje, zamiatając co rusz pod dywan ich wyskoki. Dzięki temu udało im się na dobre przeniknąć do mainstreamu i wywrzeć istotny wpływ na poziom politycznego dyskursu. Bo jeśli jakaś niszowa grupka neonazistów wiesza portret Róży Thun na szubienicy, to jeszcze nie jest to aż taki problem – skrajna prawica jest obecna chyba w każdym europejskim kraju. Ale kiedy wicemarszałek Parlamentu Europejskiego Ryszard Czarnecki nazywa swoją koleżankę z ław poselskich “szmalcownikiem” to już jest poważna sprawa. Bo musimy pamiętać o tym, że “szmalcownik” to był ktoś, kogo podziemna Polska skazywała zaocznie na karę śmierci a wyroki wykonywano.

Dlatego też nazywanie w ten sposób opozycyjnej europosłanki za to, że wystąpiła w dokumentalnym filmie telewizji Arte omawiającym polskie problemy z rządami prawa jest naprawdę oburzające. Ryszard Czarnecki jednak nie widzi w swoich słowach nic złego. Według niego to właściwe słowo na kogoś, kto występuje przeciwko Polsce. Najwyraźniej w jego mniemaniu Polska i jego bieżąca partia polityczna to jedno i to samo – bo przecież pamiętamy, że Ryszard Czarnecki ma chyba najbogatsze CV ze wszystkich polskich polityków, jest gotowy stać się działaczem każdej organizacji, jeśli tylko zapewni mu to możliwość dorwania się do choć odrobiny władzy, choćby był to Polski Komitet Olimpijski…  A do tego tak ciężko pracuje na dwóch etatach – niby pełni taką ważną funkcję w Brukseli, a ciągle go pełno w polskiej telewizji i na konferencjach prasowych w Sejmie… Dobrze, że ma dwóch synów, których umieścił na strategicznych pozycjach, z pewnością są mu dużą pomocą…

Na szczęście pozostali europarlamentarzyści wydają się rozumieć, że (przynajmniej na razie) krytyka PiS to nie to samo co atak na państwo polskie. Dlatego nie widzą nic złego w tym, że Róża Thun zgodziła sie wystąpić w programie telewizyjnym, w którym tłumaczy zagranicznemu widzowi na czym polega zamach PiS na praworządność w naszym kraju. Słowa Czarneckiego powszechnie uważane są za podłe i mówi się o tym, że może utracić swoje stanowisko wiceprzewodniczącego parlamentu. No a na to, żeby Ryszard Czarnecki nagle zarabiał mniej pieniędzy przecież pozwolić nie można. Dlatego armia internetowych trolli zalała biura europarlamentarzystów e-mailami z poparciem dla PiSowca o niewyparzonym języku. Skutek, jak często w działaniach PiS, był odwrotny od oczekiwanego, bo fakt, że ich skrzynki pocztowe zapchane zostały spamem tylko wkurzył kolegów Czarneckiego. Duński europoseł Jens Rhode nawet domagał sie od Czarneckiego przeprosin za paraliż pracy jego biura poselskiego. Sprawa jest rozwojowa, mówi się o tym, że decyzje zapadną na początku lutego.

Tymczasem inny z regularnych bohaterów naszego cyklu, prof. Bogdan Chazan, ginekolog, katolik i obrońca życia poczętego, podzielił się swoimi poglądami w mediach. Według niego za aborcję odpowiedzialność karną powinni ponosić nie tylko lekarz i położna, ale także taksówkarz, który dowiózł kobietę na zabieg. Nie bardzo tylko rozumiem jak by to miało wyglądać – czy taksówkarz miałby pobierać oświadczenia od pasażerek, w których deklarowałyby cel swojej podróży? A co, jeśli któraś z kobiet chciałaby udać się na aborcję autobusem czy pociągiem? Czy maszynista miałby prawo odjechać ze stacji zanim konduktor przesłucha wszystkie podróżne na okoliczność podróży do kliniki aborcyjnej?

Dziwnym trafem jednak profesor Chazan nie domaga się aby karać również za historyczne przypadki aborcji. Czy mogłoby mieć to związek z faktem, że jak sam przyznaje, w latach osiemdziesiątych sam wykonał około 500 takich zabiegów? Dziwi mnie to troszkę, bo jeśli przychylimy się do jego interpretacji, że każdy płód to tak naprawdę człowiek, to Bogdan Chazan jest jednym z najgorszych seryjnych morderców w historii Polski. Kto wie, może nawet miałby szansę dorobić się własnej grupki neonazistów celebrujących jego urodziny na tajnym spotkaniu w lesie?

Na szczęście dzisiaj w polskiej służbie zdrowia nie mają już miejsca takie masowe zbrodnie ludobójstwa. Najcięższym przestępstwem jest tu teraz niewolnictwo. Po tym, jak coraz więcej młodych lekarzy wypowiada klauzule opt-out, w których zgadzali się na pracę ponad ustawowe 48 godzin tygodniowo, niektóre ze szpitali, posuwają się do radykalnych rozwiązań. Np. w tym wrocławskim szpitalu lekarze mogą mieć wstrzymane urlopy, szkolenia, staże, wyjazdy na konferencje naukowe i być zmuszani do pracy non stop po 24 godziny. To taka łagodna forma “wzięcia lekarzy w kamasze”, co postulował przed dekadą Ludwik Dorn. Jak widać minęło 10 lat, a PiS dalej nie ma żadnego nowego pomysłu na to, jak zaradzić nieustającemu kryzysowi w polskiej służbie zdrowia.

Świat sztuki także ma swoje problemy. W wywiadzie, którego udzielił TVP, Zbigniew M. Dowgiałło, malarz i doradca ministra kultury narzeka na to, że po 25 latach od upadku komuny polska sztuka wciąż nie jest tak szeroko popularna na świecie jak na to zasługuje. Na szczęście Dowgiałło zna przyczynę i może zaproponować rozwiązanie. Przyczyną jest panoszące się w polskiej sztuce lewactwo, a receptą na to jest pozbycie się wszystkich lewaków (no, może zostawi się im jedno małe muzeum) a wtedy polska sztuka podbije świat. Polska powinna mieć 10% światowego rynku sztuki! A zatem drżyjcie, bo czeka Was nowa fala polskiej prawicowej sztuki. Możecie się na to przygotować, oglądając wiekopomne dzieło pana Dowgiałły – monumentalne malowidło “Smoleńsk” (tutaj).

Na razie jednak polski rząd ma ważniejsze sprawy na głowie. W końcu zdecydwał sie na pomoc uchodźcom. Oczywiście żadne tam przyjmowanie ich do naszego kraju, co to, to nie. Ale Beata Kempa, Minister d/s Pomocy Humanitarnej I Kryzysu Uchodźców (bo każdy kolejny rząd PiS bije rekordy w liczbie ministrów) udała się na zwiady do Jordanii. Poleciała tam rządowym samolotem z orszakiem prawicowych dziennikarzy a następnie zadekowawszy się w luksusowym hotelu odbywała spotkania z przedstawicielem rządu Jordanii. Ba, odwiedziła nawet obóz dla uchodźców, którym przekazała pomoc o wartości 130 000 zł. Biorąc pod uwagę, że sam lot samolotem do Jordanii to jakieś 100 000 nic dziwnego, że cała ta eskapada wyśmiewana jest przez media. Ale moim zdaniem niesłusznie. W końcu nie od razu Kraków zbudowano. A wyprawa miała na celu obadanie, jakie potrzeby mają mieszkający w Jordanii uchodźcy. “Być może ten udział Polski, jak do tej pory, choć w ostatnich latach zwielokrotniony, nie jest taki, jak innych krajów europejskich, ale mamy ambicje tę pomoc rozwiać szczególnie w tych regionach, do których uchodźcy napływają w dużych ilościach, czyli do Jordanii i Libanu” – powiedziała pani minister. I pani minister, mam nadzieję, że choć tym razem nie będzie robiła pani z gęby cholewy i coś dobrego dla tych uchodźców z tej całej eskapady wyniknie.

A kto wie, może i Polsce coś skapnie? Może będziemy mieli takie szczęście jak Ojciec Tadeusz Rydzyk? Ten znany oligarcha bardzo niechętnie mówi o tym, skąd biorą się jego pieniądze, więc źródła jego bogactwa (poza dotacjami od rządu) są de facto nieznane. Nic dziwnego więc, że wokół jego osoby narastają mity, takie jak np. to, że porusza się Maybachem. W ostatnim tygodniu furorę w internecie zrobił materiał, w którym ksiądz Rydzyk odnosi się pół żartem do tych zarzutów, po czym tłumaczy, że luksusowe samochody otrzymał od bezdomnego. Nieszczęśliwie jednak ów hojny bezdomny Stanisław zmarł wkrótce po tym, jak dokonał tej hojnej darowizny. Gdyby tylko Al Capone wpadł na ten prosty sposób, jak wykiwać skarbówkę!

Z drugiej jednak strony może ksiądz Rydzyk po prostu żartował? Ponieważ głoszone przez niego brednie ocierają sie już o Prawo Poego, zapewne się już nigdy nie dowiemy. Ale jeśli to jest prawda i bezdomny faktycznie może na szczytny cel darować dwa luksusowe samochody, to tylko pomyślcie, jakie miody może przynieść naszemu krajowi bliskie zapoznanie się z tymi milionami bezdomnych uchodźców, którzy znaleźli schronienie w Jordanii!

Możliwe jednak, że cała ta wyprawa i spotkania z uchodźcami to tylko kolejna szopka PiS. Nowy premier jest świadomy tego, że musi poprawić nasze notowania jeśli chce, aby ktokolwiek z nim rozmawiał w Brukseli. Może jest to część szerzej zaplanowanej akcji naprawy błędów popełnianych przez PiS, której częscią są też próby naprawy zniszczeń wyrządzonych przez szyszkodników w Puszczy Białowieskiej? Oczywiście tych marudnych ekologów zadowolić się nie da. Teraz na przykład kręcą nosami, że niby to wypełnianie metrowych kolein pozostawionych przez harvestery śmieciami i gruzem to zły pomysł. Może dlatego rząd nie pali się do kroku wstecz w prawie dotyczącym myśliwych licząc na to, że ci obrońcy przyrody po zmroku będą wyglądać jak dziki i problem sam się rozwiąże? Na razie jednak okazało się, że kształtem przypominał dzika dom w Marciszowie. Kula wystrzelona przez myśliwego przebiła okno balkonowe i mijając o kilka centymetrów znajdujące się w domu osoby utkwiła w ścianie. Sprawa jak zwykle została błyskawicznie umorzona, bo po pierwsze, myśliwy nie chciał, po drugie, to był rykoszet, a po trzecie, nikomu się nic nie stało, więc o co ten hałas? Innymi słowy – jak pójdziesz na grzyby, możesz dostać mandat za przeszkadzanie w polowaniu, bo przeszkadzanie w polowaniu jest społecznie szkodliwe. Ale jak wystrzelona przez Ciebie kula świszczy nad głowami przypadkowych ludzi, to nikt Ci nawet nie pogrozi palcem.

I tak to się żyje na tej wsi. Człowiek nie może się czuć bezpiecznie nawet we własnym domu, bo i tam może zostać postrzelony przez myśliwego. Można, owszem, próbować uciekać do lasu, ale tam tym bardziej można dostać kulkę od przedstawiciela braci łowieckiej, a do tego można się tam nadziać na jakichś neonazistów. A jakby uciec do miasta to tam neonaziści otwarcie maszerują ulicami, myśliwi pukają do dzików na osiedlowych trawnikach a jakby tego wszystkiego bylo mało to jeszcze można trafić na wystawę obrazów pana Dowgiałło. Jak żyć, panie prezesie, jak żyć!


Tekst powstał dla portalu Britske Listy
Rysunek: Domena publiczna via Pixabay

Comments

comments