Krytyczna sytuacja kierowców ciężarówek, którzy utknęli w Anglii

Sytuacja w Dover już od kilku dni była trudna. Przedświąteczna gorączka dostaw, połączona z panicznym robieniem zapasów przez brytyjskie firmy, obawiające się coraz bardziej prawdopodobnego Brexitu bez umowy mogącego nastąpić już pierwszego stycznia zaowocowały wyjątkowym ruchem towarowym przez Kanał La Manche. Skutkiem tego były niespotykane (jeśli nie liczyć problemów związanych zawieszeniem przepraw spowodowanych awariami lub pogodą) opóźnienia. Dramatyczne nagrania z powietrza wykonane 18. grudnia pokazują wyjątkowo długie kolejki tirów oczekujących na przeprawę do Francji: 

Pojawiały się raporty o tym, że kolejka jest długa nawet na 15 mil. Od lat w Dover nie było tak źle. I wtedy nastąpiło zamknięcie granic spowodowane pojawieniem się w Wielkiej Brytanii nowego, groźniejszego szczepu virusa COVID-19. W rezultacie wszyscy kierowcy ciężarówek utknęli w Anglii na nie wiadomo jak długi czas.

Niektórzy z polskich kierowców pisali w mediach społecznosciowych że nawet pojazdom, które wjechały już na prom nakazano powrót na ląd a następnie polecono im opuszczenie portu, nie podając żadnych informacji co dalej. Tymczasem kierowców dopiero zmierzających w stronę Dover czy Folkestone poinstruowano aby do odwołania nie próbowali dostać się do terminalu portowego czy obsługującego tunel pod kanałem La Manche. W rezultacie hrabstwo Kent zostało zalane ciężarówkami i samochodami dostawczymi krążącymi w poszukiwaniu miejsca na postój. Ponieważ czas pracy kierowców jest ograniczony, wiele pojazdów nie mając wyboru musiało zatrzymać się w miejscach do tego nie przeznaczonych takich jak niewielkie zatoczki z ograniczeniem czasowym, pobocza czy nawet przystanki autobusowe. Lokalne władze zareagowały błyskawicznie i wypuściły na drogi rzeszę parkingowych z bloczkami mandatowymi w rękach:

Według Facebookowej grupy przewoźników z Kent zanotowano także przypadki zakładania blokad na koła.

Kolejnego dnia podczas konferencji prasowej premier Wielkiej Brytanii Boris Johnson twierdził, że na autostradzie M20 znajduje się jedynie 174 oczekujących na wyjazd z kraju ciężarówek. Trudno powiedzieć, czy był źle poinformowany czy zwyczajnie kłamał, bo w momencie kiedy to mówił na samej M20 znajdowało się wielokrotnie więcej pojazdów, a doliczyć jeszcze trzeba wszystkie te, którym udało się znaleźć miejsce do parkowania gdzie indziej. Nikt nie jest w stanie oszacować ilu kierowców nalazło się w tej sytuacji, ale jeśli wziąć pod uwagę, że według danych z 2019 roku port w Dover obsługuje średnio średnio 6500 ciężarówek dziennie a przez tunel pod kanałem La Manch kolejowe lawety przewożą każdego dnia kolejne 4300, można bezpiecznie założyć, że biorac pod uwagę wcześniejsze opóźnienia, po dwóch dobach całkowitego odcięcia Anglii od Europy na przeprawę może czekać nawet 20 000 pojazdów.

Rząd Brytyjski zmuszony został do działania. Poza tradycyjną już w tej sytuacji operacją “stack”, polegającą na zamknięciu fragmentu autostrady M20 i zamienieniu jej w tymczasowy parking dla TIRów, przystosowano do tego celu także dawne lotnisko w Manston nieopodal Ramsgate, na które zaczęto kierować ciężarówki:

Po przybyciu na miejsce kierowcy dowiedzieli się, że na terenie lotniska nie można używać kuchenek turystycznych – co, biorąc pod uwagę fakt, że wielu z nich spędziło już ponad dobę na autostradzie lub poboczu, bez dostępu do prysznica, toalety, wody czy pożywienia – służby graniczne Wielkiej Brytanii oraz sikshijska organizacja robiły co mogły, ale udało im się dotrzeć z butelkowaną wodą i niewielkimi przekąskami jedynie do niektórych kierowców –  charytatywna Unfortunately, the drivers – nie spotkało się z pozytywnym przyjęciem. Zakaz był tym bardziej niezrozumiały że obowiązywał tak w kabinach, jak i na otwartym powietrzu. Jako przyczynę jego wprowadzenia podano ryzyko pożarowe, co było tym dziwne, że na lotnisku ciężarówki ustawione zostały w znacznych odstępach – wielokrotnie większych niż podczas postoju na typowym parkingu dla TIRów, na którym takie zakazy nie obowiązują. Dodatkowo wprowadzono zakaz fotografowania i filmowania. Niektórzy udali się pieszo do widocznej na horyzoncie stacji benzynowej, na której znajdował się niewielki McDonald’s, ale, według informacji podawanej na polskojęzycznej grupie dla zawodowych kierowców w Wielkiej Brytanii, wkrótce policja zaczęła zawracać kierowców z powrotem i uniemożliwiła im opuszczenie lotniska. Nic dziwnego, że kierowcy nie byli zachwyceni sytuacją, w której się znaleźli i dali temu upust uwieszając się na klaksonach, co z kolei nie zachwyciło mieszkańców położonych wokół dawnego lotniska budynków:

Na szczęście sieć sikhijskich organizacji charytatywnych – z których niektóre przyjechały aż z dalekiego Coventry – przystąpiło do dystrybucji pomiędzy kierowcami setek gorących posiłków:

Pojawiły się także liczne oddolne inicjatywy wśród polskiej społeczności w UK w wyniku których żywność i woda jest dostarczana kierowcom, którzy utknęli w Kent.

W wyniku negocjacji Francja zgodziła się wreszcie otworzyć granice pod warunkiem, że wszyscy kierowcy będą legitymować się świeżo wykonanym negatywnym testem na koronawirusa. Testy są już w drodze na lotnisko Marston:

Wciąż jednak, jeśli wierzyć źródłom Francuskim, 48-godzinne zamknięcie granic może zostać przedłużone nawet do środowego poranka. A z faktu, że na wyniki testów trzeba czekać 24 godziny oraz z niesamowicie długiej kolejki do przeprawy, która uzbierała się przez te kilka dni, jest już praktycznie pewne, że wielu kierowców z wschodniej czy południowej Europy nie będzie w stanie powrócić do domu na święta. Jest to także problemem dla szkockich eksporterów owoców morza, dla których świąteczny czas na południu Europy jest niezwykle ważny, tymczasem ich towar nie będzie w stanie dotrzeć na miejsce na czas. Wciąż także nie wiadomo co czeka kierowców, którzy okażą się zarażeni COVID-19: czy brytyjski rząd zapewni im miejsce do odbycia kwarantanny? Czy będzie oczekiwać, że mający koronawirusa ludzie spędzą czas choroby w kabinach swoich ciężarówek, zmuszeni do długich spacerów po wietrznym i deszczowym lotnisku za każdym razem, kiedy będą chcieli skorzystać z toalety? A jeśli ich stan się pogorszy a choroba przedłuży, czy bedą wciąż mieli dostęp do brytyjskiej służby zdrowia w nowym roku w przypadku Brexitu bez umowy?

Jedno jest pewne: już przed tą sytuacją mając na uwadze zbliżającą się brexitową katastrofę wielu przewoźników odmawia realizowania kursów do Wielkiej Brytanii. Jak powiedziała mi spedytorka z jednej z polskich firm transportowych stawki za transport do Wielkiej Brytanii jeszcze przed zamknięciem granic podwoiły się. Otrzymuję sygnały że w obecnej sytuacji wielu przewoźników stawia zaporowe ceny – nawet trzykrotnie wyższe niż jeszcze miesiąc temu – i wymaga od klientów podpisywania aneksów do umowy, według których będą oni płacić umowną karę nawet do 3000 euro za każdy dzień opóźnienia na granicy francusko-brytyjskiej. One thing is sure: due to no-deal Brexit looming over Britain in days, many European hauliers were already refusing to take the freight into Britain. Biorąc pod uwagę jak wiele produktów codziennej potrzeby brytyjczycy importują z kontynentu z pewnością odbije się to na cenach widocznych na sklepowych półkach. A jeśli jeszcze przyjdzie do Brexitu bez umowy i dojdą do tego wysokie cła, to 2021 zapowiada się nieciekawie dla mieszkańców Wielkiej Brytanii…


Aktualizacja: Liczni kierowcy uwięzieni na lotnisku w Marston raportują, że liczba przenośnych toalet jest daleko niewystarczająca przez co bardzo szybko zaczęło się w nich przelewać. Wokół nich były również tak wielkie kolejki, że wielu z uwięzionych, nie chcąc narażać się na ew. kontakt z koronawirusem, zdecydowało się załatwiać swoje potrzeby na bok swoich naczep, w rezultacie czego całe lotnisko, brzydko mówiąc, śmierdzi szczochami.


Aktualizacja (23:02): Ambasada Francji w UK poinformowała właśnie, że kierowcy którzy przejeżdżają przez Francję jedynie tranzytem nie będą musieli legitymować się testami.


Aktualizacja 23 XII 13:39: Według najświeższych informacji kierowcy jednak potrzebują testów, choć już nie dwudziestoczterogodzinnych, wystarczą szybkie. Dziś rano francuzi przewieźli przez kanał TIRy na francuskich tablicach, co spowodowało protesty obecnych w Dover kierowców innych narodowości. Pojawiają się plotki o zatrzymaniach


Aktualizacja 23 XII 17:14: Pierwsi kierowcy z negatywnymi wynikami testów wypuszczani z lotniska. Tymczasem w Dover wciąż protesty. Około stu kierowców przepycha się z policją. Podobno nastąpiła zmiana i ma byc również możliwość testu w porcie.


Tekst powstał dla portalu Britské Listy
Zdjęcie (niezwiązane z tekstem): John Baker, CC 2.0

Comments

comments

Dodaj komentarz