Tymczasem w Absurdystanie 45


Kliknij tutaj aby przeczytać poprzedni odcinek serii

Kliknij tutaj aby zobaczyć wszystkie dotychczasowe odcinki


Polska wreszcie zdecydowała się udzielić wsparcia uchodźcom, ratując ich przed prześladowaniami ze względu na religię… Ok ok, już widzę tych stałych czytelników mruczących pod nosem “o nie, znowu ten sam suchar, mógłby sobie wreszcie wymyślić jakiś nowy dowcip. Przecież nie ma szans, żeby Polska przyjęła jakichkolwiek uchodźców!”. I niestety – taka jest prawda. Polska przyjąć uchodźcę może, pod warunkiem, że jest papieżem. Naszym papieżem. Z brązu.


Radni z Sochaczewa ogłosili, że są w stanie przyjąć do siebie pomnik papieża z Francji. Tamtejsze lewaki (zapewne w zmowie z muzułmanami, jak to lewaki) chcą pozbawić pomnik krzyża. A przecież tylko pod krzyżem, tylko pod tym znakiem, Polak jest Polakiem, a nasz papież był Polakiem, więc krzyż musi być. Więc skoro żabojady są za głupi na taki pomnik, to my go weźmiemy do siebie. Tyle, że jak zwykle sprawa wygląda zupełnie inaczej: zamieszanie wokół pomnika trwa już ponad dekadę. Pomnik w prowincjonalnym miasteczku postawiono w 2006 roku. Pomnik jak pomnik, Jan Paweł II  w rozmodlonej pozie z brązu, jak ktoś nie widział, to niech wyjdzie z domu i wsiądzie na rower, prędzej czy później na jakiś się nadzieje, bo tylko tych oficjalnie zarejestrowanych przypada w Polsce blisko półtora na powiat. Ten od innych różni się tym, że nad papieżem znajduje się łuk, zwieńczony wielkim krzyżem. I to właśnie usunięcie tego krzyża nakazał ostatnio najwyższy sąd we Francji. Oczywiście nie chodzi tu o żadną próbę przypodobania się muzułmanom, po prostu we Francji jest pełna rozdzielność Kościoła od państwa i wedle prawa z 1905 roku w miejscach publicznych nie ma miejsca na symbole religijne.

Nie przestaje mnie dziwić filozofia Kalego wyznawana przez polską prawicę: jak ktoś z Francji, na przykład Macron, ośmieli się wygłosić swoją opinię na temat tego, co się dzieje w Polsce, jest zaraz wielka awantura, paski w TVP Info rozgrzewają się z oburzenia do czerwoności. Ale już Polacy Francuzów mogą nie tylko pouczać, ale wbrew postulować odebranie im czegoś, na co owi zdaniem polskiej prawicy nie zasługują. I tak po wyskokach różnych ministrów i wiceministrów, kolejny skandal dyplomatyczny wywołany został reakcją radnych polskiej pipidówy na wydarzenia na francuskim zadupiu. Ambasada Francji poczuła nawet potrzebę wystosowania oficjalnego komentarza w tej sprawie.

To może dla odmiany teraz francuscy katolicy wtrąciliby się do naszych spraw? Mogliby na przykład odprawić mszę świętą za Polskę wolną od faszyzmu, bo u nas nie jest z tym tak łatwo. Lokalna radna z Częstochowy chciała zamówić na Jasnej Górze mszę w takiej właśnie intencji, ale odmówiono jej. Ojcowie Paulini wręczyli jej święty obrazek i poradzili, aby się lepiej sama za siebie pomodliła. Najwyraźniej nie uważają, żeby w Polsce był faszyzm. Być może zatem powinni się pomodlić do swojej Matki Boskiej o jakąś ekspresową kurację wzroku, bo najwyraźniej nie zauważyli, że podczas ostatniej pielgrzymki kibiców na Jasną Górę, zamaskowani “pielgrzymi” nieśli banery z hasłami takimi jak “śmierć wrogom ojczyzny” czy symbolem białej siły (galeria zdjęć tutaj, polecam szczególnie fotografie numer 3 i 39). Na uszy też by się przydało zmówić parę paciorków, skoro biedni oo. Paulini nie słyszeli, że pielgrzymka ta odbyła się dla uczczenia 75-tej rocznicy powstania Narodowych Sił Zbrojnych, kontrowersyjnej narodowej partyzantki, którą PiS próbuje wepchnąć na miejsce w narodowym panteonie zajmowane obecnie przez Armię Krajową.

Blitzkrieg PiSu w dziedzinie polityki historycznej posuwa się w zastraszającym tempie. Dopiero co otwarte muzeum II Wojny Światowej w Gdańsku ma zostać przerobione, ponieważ niewystarczająco pokazuje punkt widzenia. Wyobraźcie sobie bowiem, że pokazuje wojnę w szerszym kontekście, marnując miejsce na wystawach, które można by poświęcić polskiej martyrologii. Poza tym sadzą tam jakieś lewackie smęty, że jacyś cywile cierpią, że nawet (o zgrozo!) uchodźcy się z wojny biorą. Wszędzie teraz muszą wepchnąć tych uchodźców. A przecież wojna to chwała i gloria! Wygląda więc na to, że to by było na tyle jeśli chodzi o placówkę muzealną na europejskim poziomie. Zamiast tego będzie kolejna kicha polana bogoojczyźnianym sosem, i żaden list otwarty 500 naukowców tego nie zmieni (że o takich drobiazgach jak przejmowanie się prawami autorskimi autorów wystawy nie wspomnę).

Pewnie skończy się tak jak z mediami publicznymi – muzeum zostanie przerobione na kolejną machinę propagandową, którą nikt nie będzie zainteresowany. W ostatnim roku na przykład Wiadomości – flagowy program informacyjny mediów do-niedawna-publicznych stracił jedną trzecią widzów. Oglądalność Teleexpressu także spadła o blisko milion. I to pomimo tego, że programy te nadawane są teraz na więcej niż jednym kanale (źródło). Polskie Radio także ma podobne problemy. Niedawno podjęto, jak się wydaje, niezdarną próbę powstrzymania ucieczki lubianych prezenterów i jednoczesnego zaszkodzenia konkurencji: satyryk Artur Andrus dostał ultimatum: albo zrezygnuje z współprowadzenia “Szkła Kontaktowego”, które współtworzy od 2005 roku, albo będzie musiał odejść z Trójki, gdzie pracował przez 23 lata. Andrus nie zastanawiał się długo i tak Trójka straciła jednego ze swoich ostatnich kultowych prezenterów. A pamiętajmy, że Trójka to coś więcej niż zwykła stacja radiowa, to radio nie miało słuchaczy tylko fanów, nierzadko będących ze stacją od początku istnienia stacji we współczesnej formie czyli od Stanu Wojennego, kiedy program III wznowił nadawanie jako młodzieżowe, nowoczesne radio, będące swoistą odskocznią od codziennej szarości PRL. Niektórzy z co bardziej zagorzałych fanów porównują niszczenie przez PiS legendy “Trójki” do ISIS wysadzającego w powietrze bezcenne zabytki…

Oczywiście jeśli prezenterzy muzyczni czy komediowi nie mogą czuć się bezpiecznie, to tym bardziej dotyczy to dziennikarzy (no chyba, że zadowala ich opcja przekwalifikowania się na pisowskich propagandzistów). Barbara Burdzy z TVP.info miała dość zginania karku i kiedy odmówiono publikacji jej tekstu, niewygodnego dla ministra Macierewicza, zaniosła go do konkurencji. Natychmiast wyleciała z pracy, choć w jej kontrakcie nie było nic o zakazie publikacji w innych mediach…

A skoro media publiczne wyglądają jak wyglądają to nikogo już nie dziwi, że nie można tam zobaczyć ani usłyszeć żadnych krytycznych informacji na temat rządu. Niektórzy trochę dziwili się, że nie słychać również o wynikach śledztwa w sprawie lutowego wypadku premier Beaty Szydło. Konkurencja podała, że śledztwo znowu zostało przedłużone, bo śledczy nie są w stanie uzyskać opinii biegłych. Ciekawe, czy nie są w stanie uzyskać opinii, czy może nie są w stanie uzyskać opinii, która pozwoliłaby wrobić w spowodowanie tego wypadku młodego kierowcę staranowanego Seicento? Bo chyba tylko to pozwoliłoby, przynajmniej na jakiś czas, zamydlić oczy opinii publicznej, która coraz bardziej poirytowana jest faktem, że rządowi kierowcy jeżdżą jak kompletni idioci, za nic mają bezpieczeństwo innych użytkowników dróg.

No, ale byłoby nie fair, gdybym wciąż mówił tylko o tym, co PiSowi nie wychodzi. Mają też sukcesy i to na całkiem niespodziewanym polu mecenasów sztuki. A dokładnie – metalu.

Dostrzeżono wreszcie, że jeśli Polska z czegoś na świecie słynie, to jest to właśnie ta najbardziej ekstremalna forma muzyki. Postanowiono zatem wykorzystać ją do promocji naszego kraju za granicą. Zabawmy się zatem w małą grę: poniżej znajdują się klipy trzech metalowych zespołów, zgadnijcie, który z nich wybrał się w trasę koncertową za pieniądze ministerstwa spraw zagranicznych?

Legendarny (1 415 490 lajków na Facebooku) Behemoth?

Znany na całym świecie (458.690 lajków) Vader?

A może Contra Mundum (860 lajków)?

Myślę, że nawet dla kogoś, komu obce są metalowe dźwięki różnica klasy muzyków jest oczywista już po wysłuchaniu kilkudziesięciu sekund każdego z powyższych klipów. Ale jak wiadomo w dzisiejszej Polsce nie liczy się talent, kwalifikacje czy zdolności. Dlatego proponuję poszukać innych podpowiedzi… Zauważyliście, że wokalista ostatniego z zespołów ma stojak do mikrofonu przyozdobiony (wymiętą) flagą narodową? Zwróciliście uwagę, że tytuł piosenki jest dość nietypowy jak na ten gatunek muzyczny? No cóż, myślę, że odpowiedź jest oczywista.

Członkowie zespołu Contra Mundum przewijali się gdzieś po obrzeżach polskiej sceny metalowej od wielu lat, jednak dopiero kiedy postanowili uderzyć w struny patriotyczno-narodowe ich kariera nabrała rozpędu. Ich interpretacje poezji patriotycznej i covery zapomnianych piosenek żołnierskich zostały zauważone i docenione. I tak według informacji na ich własnej stronie pierwszym z istotnych wydarzeń w życiu zespołu był koncert w ramach imprezy “Spotkanie Beaty Szydło, kandydatki PiS na premiera RP z mieszkańcami Bełchatowa”. Od tego czasu ich kariera nabrała tempa, za którym nie byliby w stanie nadążyć perkusiści takich kapel jak Dark Angel czy Slayer. Contra Mundum było wszędzie – odsłonięcia pomników, rocznice, imprezy patriotyczne – wszystkie imprezy, sponsorowane przez instytucje państwowe albo prawicowe fundacje nagle nie mogły obyć się bez odrobiny ciężkiego gitarowego brzmienia (z dziennikarskiej uczciwości wypada napisać, że od czasu do czasu Contra Mundum grywało także własne koncerty, nierzadko w okrojonym składzie i raczej w mało znaczących lokacjach). Zespół błyskawicznie wydał drugą płytę, która objęta została patronatem Ministerstwa Kultury i mecenatem fundacji prowadzonej przez jedną z państwowych spółek energetycznych. Kolejny krążek wydało już oficjalnie Narodowe Centrum Kultury… Contra Mundum napisało też muzykę do filmu o żołnierzach wyklętych, a ich koncert transmitował w najlepszym czasie antenowym pierwszy program TVP.

Ostatnio miał miejsce kolejny niesamowity zwrot w karierze tych obiecujących muzyków. Niewielka fundacja, która może pochwalić się wyjątkowo amatorską stroną internetową postanowiła zrealizować kolejny z celów, który ma zawarte w statucie. Ponieważ promocję historii Polski w kraju już mieli odhaczoną, w postaci zorganizowania przedstawienia amatorskiego teatru i gimnazjalnego kółka dramatycznego, postanowili wypłynąć na szerokie wody i wystąpili do MSZ o grant. Ich pomysłem na promocję Polski za granicą była organizacja trasy koncertowej Contra Mundum. Choć “trasa” to może zbyt dużo powiedziane – tak naprawdę były to trzy koncerty w podrzędnych klubach w Wielkiej Brytanii, z czego najważniejszy – w Londynie – nie odbył się, a pozostałe, jak podaje portal Vice.com, z braku promocji (załóżmy litościwie, że ktoś gotów byłby wydać własne pieniądze na to, żeby posłuchać tej kapeli) zakończyły się frekwencyjną klapą. Dziennikarze portalu Vice konsultowali się z ludźmi na co dzień aktywnymi na metalowej scenie, którzy ocenili koszt takiego przedsięwzięcia na ok. 15 000 złotych. A i to jako początkową inwestycję jedynie, albowiem już przy sprzedaży 300 biletów na koncert zespół wyszedłby co najmniej na zero. Tymczasem projekt promocji Polski poprzez koncerty Contra Mundum otrzymał z ministerstwa dotację w wysokości 157 636 zł.

Beata Szydło, pytana o to, skąd mają się wziąć pieniądze na spełnianie PiSowskich obietnic, powiedziała “wystarczy nie kraść. Wygląda na to, że PiS jest wyjątkowo dobry w niekradzeniu, bo stać ich nie tylko na 500+ i miesięcznice smoleńskie, ale również na armię Misiewiczów, ładowanie grubych milionów w propagandową maszynkę Kurskiego, a jeszcze do tego znajdą te parę groszy na wspieranie podrzędnych szarpidrutów. Tylko jeśli tak jest, to skąd ten rekordowy deficyt przekraczający 50 miliardów złotych?


Tekst został opublikowany w portalu Britske Listy
Fotografia: CC.0 via Pixabay

Comments

comments

2 komentarze