PiS przekracza Rubikon

CæSAR_PAUSED_ON_THE_BANKS_OF_THE_RUBICONNie można chyba wystarczająco mocno podkreślić, jak istotna jest bieżąca sytuacja w Polsce – działania Prawa i Sprawiedliwości to być może najważniejsze wydarzenia w polskiej polityce od 1989 roku, które mogą całkowicie zaprzepaścić demokratyczne reformy wprowadzane przez rząd Tadeusza Mazowieckiego i kolejne. Poza kwestią Trybunału Konstytucyjnego należy pamiętać o tym, że opracowywany jest nowy regulamin Sejmu który sprawi, że zachowanie partii rządzącej wobec opozycji stanie się prawnie uregulowaną normą a prawa partii mniejszościowych zostaną radykalnie zredukowane. Przejmowanie mediów już się zaczęło – i nie chodzi tu tylko o czystki w mediach publicznych, ale także o uderzenie w media prywatne poprzez zakazanie podmiotom publicznym wykupywanie ogłoszeń i reklam w mediach nie uważanych za środowisko PiS za wystarczająco polskie. Polska demokracja balansuje dziś na kruszącej się krawędzi nad przepaścią.  Jeśli w nią upadnie, rezultaty mogą być nieprzewidywalne – nie tylko dla samej Polski ale i dla reszty Europy.

PiSowski blitzkrieg prze do przodu w takim tepie, że posłowie opozycji ledwo mają czas na przeczytanie proponowanych aktów prawnych, nie mówiąc o szansie na ich analizę i przygotowanie się do dyskusji. Ale to bez znaczenia, bo na dyskusję i tak nie ma szans. PiSowscy marszałkowie sejmu czy przewodniczący komisji po prostu nie dopuszczają do tego, aby opozycja podnosiła kwestie wątpliwości prawnych czy nawet składała wnioski formalne. A jeśli nawet coś się uda zgłosić pod obrady, jest to natychmiastowo odrzucane przez PiSowską większość. Wszystko co nie jest po linii PiS jest momentalnie oceniane jako “niekonstruktuwne” i danej osobie odbierany jest głos. Ci, którzy nie przestają mówić karani są finansowo, co jest rzeczą bez precedensu w sejmowych zwyczajach. Przedstawiciel Helsińskiego Komitetu Praw Człowieka, który zaproszony został na obrady komisji po ośmiu godzinach bezowocnego podnoszenia ręki opuścił budynek – nie dopuszczono go do głosu pomimo wielokrotnych monitów posłów opozycji w tej sprawie. Miażdżącą opinię Centrum Legislacji potraktowano bezczelnym podsumowaniem “To dobrzy prawnicy, ale tu akurat się mylą” i bez wahania przystąpiono do dalszych kroków zmierzających do wprowadzenia kontrowersyjnego prawa.

Obrady komisji zajmującej się nową ustawą o Trybunale Konstytucyjnym stały się parodią demokracji. Posłanka .Nowoczesnej złożyła wniosek o odroczenie dalszych obrad do dnia 7. stycznia. Ku zaskoczeniu PiS wniosek przeszedł stosunkiem 12 głosów za do 11 przeciw. To spowodowało prawdziwą panikę – najwyraźniej przewodniczący nie zauważył, że część posłów PiS opuściła na chwilę salę. Błąd naprawiono w najbardziej bezczelny z możliwych sposób – poseł Stanisław Piotrowicz zgłosił wniosek o reasumpcję głosowania argumentując, że wzięły w nim udział osoby nieuprawione. Pomimo tego, że jest to oczywistym kłamstwem, co łatwo sprawdzić przeglądając nagrania z kamer zarówno sejmowych, jak i obecnych na posiedzeniu stacji telewizyjnych, wniosek został przyjęty dzieki głosom dodatkowych posłów PiS, którzy w międzyczasie zdążyli wbiec na salę. Następnie, ignorując protesty opozycji, w ponownym głosowaniu odrzucono przyjęty już wniosek o przerwę. Kiedy Platforma Obywatelska zakwestionowała legalność takiego zachowania, przewodniczący komisji uciszył protestującego mowiąc, że jego wypowiedzi są “niekonstruktywne”. I w ten sposób nowa ustawa weszła do sejmu gdzie, w podobnej atmosferze, została w ciągu godzin przegłosowana. W tym kontekście słowo “demokracja” skandowane przez posłów PiS po ostatecznym przegłosowaniu nowego prawa brzmiało jak kpina.

Nowa zasady regulujące pracę Trybunału sprowadzą go do ciała czysto dekoracyjnego. Wśród licznych zmian najbardziej istotne są chyba dwie następujące:

1. Dotychczas Trybunał mógł rozpatrywać bardziej istotne sprawy priorytetowo. Teraz będzie zmuszony do rozpatrywania ich w porządku chronologicznym odpowiadającym kolejności zgłoszenia.
2. Trybunał zmuszony zostanie do zarzucenia wszystkich prowadzonych już postępowań i rozpoczęcie ich od zera zgodnie z nowymi zasadami.

Oznacza to, że nawet jeśli dzisiejsza ustawa zostanie zaskarżona do Trybunału, w najlepszym przypadku będzie on mógł zająć się nią za kilka lat, po tym, jak przekopie się przez stos spraw, które zgłoszone zostało do niego wcześniej. W celu jeszcze głębszego paraliżu trybunału wprowadzono zasadę że posiedzenie nie może odbyć się wczesniej niż trzy lub sześć (zależnie od rodzaju sprawy) miesięcy od zawiadomienia stron. A zabezpieczeniem przed tym, aby Trybunał mógł w trybie pilnym rozpatrzyć nową ustawę, jest umieszczony w niej zapis mówiący o tym, że wchodzi ona w życie w trybie natychmiastowym.

Kolejne zmiany naruszają konstytucyjną zasadę niezawisłości sędziów, ponieważ umożliwiają prezydentowi albo rządowi na rozpoczęcie procedur dyscyplinarnych, co dotychczas było wyłączną prerogatywą zgromadzenia sędziów Trybunału. A jeśli ta “sugestia” nie jest wystarczająco jasną przesłanką dla sędziów co do tego, jakich orzeczeń się od nich oczekuje, zawsze pozostaje zawór bezpieczeństwa – rząd będzie mógł odmówić opublikowania wyroku jeśli uzna, że został on wydany z “rażącym naruszeniem zasad”.

Nawet jednak jeśli jakieś sprawy niewygodne dla PiS dojdą wreszcie przed oblicze Trybunału, wymóg procedowania w składzie trzynastu sędziów wraz z wymogiem stosowania większości min. 2/3 głosów daje PiSowi możliwość całkowitego paraliżowania prac Trybunału. O ile Trybunał w ogóle podejmie pracę, gdyż wymóg procedowania w składzie 13 sędziów może oznaczać, że bez sędziów wybranych w kontrowersyjny sposób głosami PiS nie bedzie możliwe osiągnięcie kworum. W świetle powyższych odebranie Trybunałowi możliwości stwierdzenia niezdolności do pełnienia funkcji przez Prezydenta (w przypadku gdyby np. zapadł w śpiączkę albo zwariował) wydaje się być nieistnotnym szczególikiem.

Po tym jak ta skandaliczna ustawa została dziś przyjęta przez Sejm, kolejnym krokiem jest przyjęcie jej przez Senat, co wydaje się być czystą formalnością jeśli pamiętamy, że PiS ma tam także jednoznaczną większość. W końcu nowy akt prawny trafi na biurko prezydenta, który nie ma innego wyboru jak go podpisac, albowiem po tym, jak złamał już wielokrotnie konstytucję tylko utrzymanie się PiS przy władzy pozwoli mu na uniknięcie odpowiedzialności.

Dla PiS nowa ustawa o działalności Trybunału to Rubikon. Jedyną nadzieją na odkręcenie tego skandalu jest rozstrzygnięcie sporu w “kryterium ulicznym”. Nikt jednak chyba nie będzie zaskoczony jeśli okaże się, że PiS w rękawie ma już przygotowany projekt ograniczający swobody obywatelskie – już słychać o zagrożeniu wprowadzeniem ścisłej obserwacji komunikacji elektronicznej, a uczynienie Ministra Sprawiedliwości zwierzchnikiem wymiaru sprawiedliwości będzie kolejnym naruszeniem zassady niezawisłości władzy sądowniczej.

Ale czy ludzie którzy z nadzieją patrzą na obiecane 500 zł na każde dziecko w najbliższym czasie gotowi będą do wyjścia na ulice? Komitet Obrony Demokracji może być silną organizacją, ale czy pociągnie za sobą masy? Bo przy takim tempie zmian, jakie narzucił PiS, kiedy ludzie wyjdą na ulicę zmuszeni do tego sytuacją ekonomiczną (bo spełnianie obietnic wyborczych PiS jest najprostszą drogą do gospodarczej katastrofy), może już być za późno. Do tego czasu Polska może stać się pariasem Europy rządzonym w łukaszenkowskim stylu.


 

Ilustracja: Domena Publiczna (za Wikipedią).
Artykuł ukazał się w portalu Britske Listy

Comments

comments