Surrealizm VS antysemityzm

Ktoś kiedyś powiedział, że polski antysemityzm jest trochę postawiony na głowie: u nas nie jest tak, że każdy Żyd jest wrogiem, ale tak, że każdy wróg jest Żydem. Dlatego też słowo “Żyd” stało się powszechnie używanym wyzwiskiem, co jest szczególnie widoczne w środowisku piłkarskich kiboli.

Oczywiście rasizm i antysemityzm na polskich stadionach daleki jest od przejaskrawionej wersji, jaką pokazywał niesławny „dokument” zaprezentowany przez BBC w programie Panorama przed mistrzostwami Euro 2012, jednak problem niewątpliwie istnieje. Do niedawna Łódź, gdzie fani lokalnych klubów piłkarskich RTS Widzew i ŁKS są do siebie nastawieni bardzo wrogo, była areną antysemickich potyczek graficiarzy. Chuligani wyrażali swoje poglądy bazgrołami na ścianach, a słowo Żyd było jedną z częściej używanych obelg. Wszystko to w Łodzi, w mieście które podczas wojny mieściło jedno z największych gett, nic dziwnego więc, że rozmaite organizacje pozarządowe próbowały walczyć z tym tak obraźliwym dla Żydów zjawiskiem. Jednak ani policyjne łowy na wandali, ani masowe akcje zamalowywania antysemickich napisów nie przyniosły żadnych znaczących zmian. Slogany w rodzaju „ŁKS żydy” czy „Widzew żydowskie psy” wciąż były plagą.

W pewnym momencie pewien poirytowany obywatel miał dość. Miał też wolny wieczór i puszkę czerwonej farby na zbyciu. Jak powiedział później reporterowi lokalnej gazety, chciał ośmieszyć długotrwałą graficiarską wojnę, więc wymknął się na miasto i na zaniedbanej ścianie napisał hasło „Widzew to ciapy” a na innej „ŁKS nie czyta książek”. Pomysł ładnie wpasował się w długą polską tradycję oporu przez surrealizm, której najbardziej chyba znanym elementem był ruch Pomarańczowej Alternatywy. Podobnie jak w latach osiemdziesiątych, skala rezultatów tej niepozornej akcji zaskoczyła wszystkich.

Nowe graffiti nie tylko wywoływało uśmiech na twarzy Łodzian, ale ku zaskoczeniu wszystkich ten styl prowadzenia dyskusji został podjęty także przez samych kiboli. Wkrótce surrealistyczne hasła wyśmiewające klub przeciwnika, przez humorystyczne oskarżanie go o rzeczy powszechnie uważane za obciachowe zaczęły zastępować antysemicką retorykę. Co więcej, akcja znalazła wielu zwolenników nie tylko w kraju ale i za granicą. Z uwagą śledzą oni w internecie najnowsze doniesienia o wykwitach umysłu graficiarzy. Facebookowa strona „Futbol Factory po łódzku” w czasie kiedy to piszę miała już blisko 24 000 fanów, którzy lajkują i dzielą się fotografiami haseł takich jak „ŁKS kupuje chleb w Meblach Bodzio”, “ŁKS ogrzewa dom smalcem”, “ŁKS myje auto pumeksem”, “ŁKS handluje pasztetem na Allegro”, “ŁKS zamawia frytki z ziemniakami” itd. Oczywiście wrogi klub także otrzymuje swoją porcję sloganów takich jak “RTS jeździ Tico”, “Widzew śmiał się na Kac Wawie”, “Widzew objada się pampuchami i potem wygląda tak, jak wygląda”, “RTS smaży zupę”, “Widzew goli nogi i nie zmienia majtek” czy  “Widzew nie obiera ananasa ze skórki i w ogóle jest strasznym niejadkiem”.

 

Czasem obie strony są zadziwiająco zgodne: “RTS nie szanuje postu” głosi fioletowe graffiti, do którego ktoś dopisał białą  farbą “a Widzew nie lepszy”. Niektóre ze sloganów ujawniają wyraźnie poglądy polityczne autora (“ŁKS płakał po Kaczyńskim”), inne znów są jawnym wskaźnikiem jego preferencji czytelniczych (“RTS czyta Express Ilustrowany jak jakiś głupol”) niektóre znów są otwartą krytyką nie tylko przeciwnika, ale i mentalności zarówno czytelników, jak i mediów w ogóle. Po tym jak oskarżona o morderstwo Mama Madzi pozowała w bikini dla Super Expressu, na łódzkiej ścianie pojawiło się hasło “Widzew czeka na CKM z Mamą Madzi”.

Niektóre ze sloganów są otwarcie autoironicznie. “ŁKS kipi agresją” głosi napis na jednym z murów, podczas gdy na innej można przeczytać niedbale nabazgrane “RTS brzydko pisze po murach”… I to wydaje się być nowym wyzwaniem dla anonimowego obywatela, któremu udało się przesunąć środek ciężkości graficiarskiej wojny w tak pozytywnym kierunku: czy jest on w stanie wymyślić coś, co pozwoliłoby zwalczyć ten wandalizm, jakim jest bazgranie po murach, raz na zawsze?


Artykuł został opublikowany w portalu gazetae.com

Zrzuty z ekranu z facebookowego profilu “Futbol Factory po łódzku”.

Comments

comments