Tymczasem w Absurdystanie 53


Kliknij tutaj aby przeczytać poprzedni odcinek serii

Kliknij tutaj, aby zobaczyć wszystkie dotychczasowe odcinki


Kiedy wysłałem do redakcji Britskych Listu poprzedni odcinek tej serii, redaktor naczelny portalu nie był zachwycony. “Ważne zmiany w rządzie, nie możesz tego pominąć” – mówił. Nie do końca podzielałem jego opinię: po pierwsze, nie wierzę że roszady w rządzie mają jakiekolwiek realne znacznie, to po prostu kolejne przedstawienie w kukiełkowym teatrzyku Kaczyńskiego. Po drugie, chciałem najpierw zrobić jakiś research dotyczący nowych ministrów, bo w odróżnieniu od swoich poprzedników nie są to zwykle znane twarze. I po trzecie wreszcie, było jeszcze za wcześnie aby pojawiły się jakiekolwiek reakcje. 

Wyszło na to, że miałem rację. Przebudowa rządu tak naprawdę nic nie zmieniła. Na przykład ministra Szyszkę zastąpił niejaki Henryk Kowalczyk, pisowska szara eminencja interesująca się głównie gospodarką, która, poza wspieraniem szyszkodnickiej metody walki z kornikiem polegającej na wyrzynaniu w pień całego lasu nie zapisała się dotychczas w żaden sposób w dziedzinie ochrony środowiska. Niby może to jest dobra zmiana, bo jak na razie nie słychać od ministra Kowalczyka bredni o Szatanie czyhającym na polską przyrodę a w odróżnieniu od swojego poprzednika obiecuje, że będzie słuchać ekspertów i leśników. Problem w tym, że Jan Szyszko zadbał o to, aby jego następcy “ekspertów” podszeptujących mądre rozwiązania nie brakowało: portal oko.press opublikował listę 40 osób ministra Szyszki, które ów umieścił na strategicznych miejscach w podległych sobie instytucjach. No i raczej wątpliwe, żeby nowy minister chciał odkręcić skandaliczne zmiany w prawie łowieckim, skoro do ich przyjęcia przyłożyła rękę także opozycja. Dzięki zgodności obu stron sejmowej sali, myśliwi, poza otrzymaniem praw które naruszają prawa obywatelskie pozostałej części obywateli oraz prawa właścicieli gruntów, na których odbywają się polowania, będą mogli teraz strzelać sobie również w rezerwatach i parkach narodowych. Owszem, nie “z definicji” a jedynie w wyjątkowych przypadkach, ale zgadnijcie, kto ma decydować o tym, ze taka wyjątkowa sytuacja występuje? Polski Związek Łowiecki.

A tymczasem przecież sprzeciw przeciwko temu krwawemu hobby wciąż rośnie. Coraz większa liczba aktywistów łączy się w grupy takie jak Wrocław Przeciw Myśliwym i bierze udział w blokadach polowań grupowych (czyli takich, podczas których nagonka wypłasza zwierzynę z całej okolicy wprost pod lufy myśliwych). Polowania te są uważane za najbardziej szkodliwą dla ekosystemu formę zabawy a jednocześnie nie mają nic wspólnego z przemyślaną gospodarką leśną, o której bajki opowiadają nam myśliwi. O czym również słychać coraz więcej, bo coraz częsciej w mediach pojawiają się głosy poddające w wątpliwość łowiecką propagandę. Warto na przykład przeczytać ten wywiad z rolniczką, w której mówi ona o tym, jak z jej punktu widzenia wygląda “współpraca” z kołami łowieckimi – czy raczej, używając jej słów, okupacja terenów rolniczych przez myśliwych.

Zmiany w innych resortach także raczej nie wróżą zmiany kierunku. Nowy minister zdrowia na przykład jest znany głównie z tego, że jako jeden w pierwszych lekarzy podpisał słynną “deklarację wiary”. Według tego dokumentu, którego autorką jest osobista przyjaciółka Papieża Jana Pawła II, “ciało ludzkie i życie, będąc darem Boga, jest święte i nietykalne: ciało podlega prawom natury, ale naturę stworzył Stwórca, moment poczęcia człowieka i zejścia z tego świata zależy wyłącznie od decyzji Boga. Jeżeli decyzję taką podejmuje człowiek, to gwałci nie tylko podstawowe przykazania Dekalogu, popełniając czyny takie jak aborcja, antykoncepcja, sztuczne zapłodnienie, eutanazja, ale poprzez zapłodnienie in vitro odrzuca samego Stwórcę”. Jako sygnatariusz owej deklaracji nasz minister najwyraźniej zgadza się z twierdzeniem, że “podstawą godności i wolności lekarza katolika jest wyłącznie jego sumienie oświecone Duchem Świętym i nauką Kościoła”. No, to by było na tyle w kwestii polepszenia sytuacji w sferze praw kobiet do dysponowania własnymi ciałami. A kto wie, może teraz nawet wezmą się za seks pozamałżeński, gdyż według nowego ministra i jego kolegów, którzy wraz z nim podpisali ową deklarację, “tylko wybrani przez Boga i związani z Nim świętym sakramentem małżeństwa mają prawo używać tych organów, które stanowią sacrum w ciele ludzkim”.

Także jeśli ktoś liczył na zmiany w ministerstwie zdrowia to także spotka go rozczarowanie. Właściwie jedyną ciekawą roszadą jest zastąpienie Antoniego Macierewicza przez Mariusza Błaszczaka. W ten sposób dotychczasowy Minister Spraw Wewnętrznych został Ministrem Obrony. Czy oznacza to, że nasza armia teraz jeszcze bardziej będzie skupiać się na walce z wrogiem wewnętrznym?

Sam Antoni Macierewicz powraca do szafy, w której był schowany przed wyborami, czyli do szefowania swojej Komisji Smoleńskiej. Komisja owa, wysysająca grube miliony z kieszeni podatnika, zajmuje się głównie ośmieszaniem samej siebie podczas zwoływanych z rzadka konferencji prasowych, kiedy to przedstawia kolejne idiotyczne teorie spiskowe. Różnica będzie taka, że teraz szef komisji Antoni Macierewicz będzie miał do dyspozycji luksusową rządową limuzynę. Przyznał mu ją przed odejściem ze stanowiska minister Antoni Macierewicz.

Co ciekawe, najostrzejsze reakcje na zmiany w rządzie dochodzą z obozu PiS. Niektórzy wyborcy (albo udające ich konta na twitterze, bo w dzisiejszym internecie nigdy nic nie wiadomo) obwiniają prezydenta Dudę o to, że to przez jego konflikt z Macierewiczem z rządu musieli odejść najlepsi ministrowie. Wściekłe głosy nie cofają się przed niczym. Grupa młodzieży, nazywająca się “Ekologicznym Forum Młodzieży” w liście otwartym posunęło się nawet do oskarżenia Kaczyńskiego o to, że “otorbiło go lewactwo” i w rezultacie nie potrafi on odróżnić normalności od nienormalności. Nie można się nie zgodzić z konkluzją, aczkolwiek dyskutowałbym z tym, że wpływ na jego decyzję ma w jakikolwiek sposób rozumiana lewica. Tymczasem ekologiczna młodzież grozi, że wycofa swoje poparcie dla PiS, bo będąc przyszłością narodu nie chce żyć w kraju, w którym chronione są łosie a zabijane dzieci poczęte. No chyba, że na stanowisko przywrócony zostanie Jan Szyszko. Młodzi ludzie powołują się na wsparcie “ośrodka Toruńskiego” oraz na 16 000 podpisów które udało im się zebrać. Pod listem jednak podpisała się jedynie jedna osoba, niejaka Marcelina Puchalska, dziwnym trafem stażystka w ministerstwie Jana Szyszki…

Tymczasem pisowscy działacze stają na głowie, aby zapalić jednocześnie panu Bogu świeczkę i diabłu ogarek. Z jednej strony pochwalając zmiany w rządzie, które cieszą większą część ich wyborców, z drugiej zapewniają fanatycznych zwolenników Macierewicza i Szyszki, że byli to najlepsi ministrowie z możliwych. Karkołomne tłumaczenia, że w odróżnieniu od innych rekonstrukcji rządów, kiedy to skompromitowani ministrowie są wymieniani na nieskompromitowanych, tu mamy do czynienia z sytuacją, kiedy to najlepsi z możliwych wymieniani są na jeszcze lepszych, jakoś jednak nikogo nie przekonują. Szczególnie poza PiS, gdzie w najlepszym przypadku zmiany w rządzie uważane są za kolejną próbę schowania do szafy co bardziej kontrowersyjnych postaci. W końcu wcześniej zastąpienie Macierewicza kukiełkami w rodzaju Beaty Szydło się udało, to czemu nie ma zadziałać w nadchodzących wyborach samorządowych, co nie?

A skoro mowa o Beacie Szydło, to warto wspomnieć o tym, że pojawiła się wreszcie opinia eksperta dotycząca jej wypadku sprzed blisko roku, kiedy to samochód wiozący panią premier staranował Fiata Seicento prowadzonego przez młodego chłopaka a następnie rozbił się o drzewo. Według ekspertów kolumna pani premier jedynie nieznacznie przekraczała dozwoloną w tym miejscu prędkość, a następnie na odcinku ok 15 metrów do uderzenia w drzewo udało mu się wyhamować z owych 55 km/h do ok. 30 km/h. Auto po wypadku nadawało się tylko na złom. Z opinii tej niejako wynika, że winnym jest kierowca Seicento.

Jak dla mnie jednak coś tu śmierdzi. Czy naprawdę mamy uwierzyć że rządowa limuzyna ma takie słabe hamulce, ale również, że po uderzeniu w drzewo z prędkoscią 30 km/h będzie wyglądało gorzej niż produkowany w latach 80-tych Ford Sierra po podobnym zderzeniu z prędkością 50 km/h? A do tego dochodzi kwestia obrażeń – może rząd powinien przesiąść się na Wartburgi, bo w odróżnieniu od pani premier, która odniosła poważne obrażenia, mój kolega, który ongiś rozbił swojego grata na sośnie przy prędkości ok. 40 km/h wyszedł z wypadku niemalże bez szwanku.

Ok, ok, ja wiem, takie gadanie jak moje jest tak naprawdę g… warte. Ale może w takim razie zastosujmy po prostu brzytwę Ockhama: być może najprostszym wyjaśnieniem, dlaczego ekspertom nie udało się odczytać informacji z czarnej skrzynki pojazdu i tak długo zajęło uzyskanie opinii, która pozwoliłaby obwinić przypadkowego kierowcę jest fakt, że po prostu jak zwykle rządowa kolumna, mówiąc kolokwialnie, zapierdalała i trzeba było tą kwestię, kosztem nieszczęsnego chłopaka z seicento, jakoś zamieść pod dywan?

Ale podczas gdy jego koszmar trwa już niemalże rok, życie innych toczy się po staremu. Wielu z jego rówieśników wzięło udział w dorocznej pielgrzymce kiboli na Jasną Górę. W tym roku fani piłki nożnej głosili katolicką miłość bliźniego poprzez wywieszenie na murach klasztoru baneru z napisem “WHITE UNITED”. Spotkało się to z protestem działaczy ruchu Obywatele RP, którzy stanęli obok z transparentem “Chrześcijaństwo to nie nienawiść”. To bardzo rozsierdziło pobożnych kibiców, którzy w ramach nadstawiania drugiego policzka obrzucili protestujących obelgami i płonącymi racami a następnie poturbowawszy ich, odebrali im transparenty i wyrzucili z terenów wokół klasztoru. Następnie rozpalili ognisko w którym spalili odebrane protestującym banery. A wszystko to przy całkowitej bierności policji i obserwujących sytuację z dystansu zakonników. Imprezę zakończył tradycyjny pirotechniczny orgazm – polska prawica wydaje się mieć jakiś fetysz na punkcie rac sygnalizacyjnych – być może mają one zastąpić płonące pochodnie, bo jak wiadomo marsze z pochodniami są “so 1930’s”…

Fajerwerkami, choć tym razem zgodnymi z prawem (bo używanie rac pirotechnicznych podczas zgromadzeń akurat legalne nie jest) zakończył się także 26-ty finał Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy. Organizacja ta wyzwala w polskiej prawicy najgorsze instynkty o czym pisaliśmy już w tym cyklu przy okazji zeszłorocznego finału. PiS staje na głowie, aby jak tylko się da rzucać Owsiakowi kłody pod nogi. Wszystko jednak na nic, bo skutki są wręcz odwrotne. Po tym, jak telewizja Kurskiego wypięła się na WOŚP, transmitowanie finału wzięła na siebie telewizja TVN, co tylko pogorszyło sytuację TVP, bo w ostatnią niedzielę w sumie około 13 000 000 Polaków choć na chwilę włączyło ten kanał aby dowiedzieć się, jak idzie zbiórka pieniędzy. Po tym, jak wieloletnią współpracę z funacją zakończył kontrolowany przez rząd bank, obsługą Orkiestry zajął się prywatny mBank, który dodatkowo złożył największy datek w historii – 7 000 000 zł. Wygląda na to, że Orkiestra po raz kolejny idzie na rekord – w zeszłym roku udało się uzbierać ponad 105 000 000 a w tym roku prognozy wyglądają daleko korzystnie. Cała prawicowa machina propagandowa od oszczerstw Matki Kurki po takie wyrzygi jadu jak ten tekst na nic, bo Polacy mają to do siebie, że chętnie stają w obronie niesprawiedliwie atakowanych. Poniższy rysunek trafnie opisuje jakie skutki przynosi PiSowska wojna przeciwko tej organizacji charytatywnej:

Łatwego życia nie miała w tą niedzielę TVP. W zeszłym roku krytykowano Kurskiego za to, że udawał, że jedno z największych wydarzeń dobroczynnych w Europie nie istnieje. W tym roku WOŚP pojawił się w “Wiadomościach” choć jedynie jako pretekst do tego, aby pokazać, że inni (szczególnie ci związani z Kościołem) pomagają lepiej. Gorzej poszło z programami politycznymi. W zeszłym roku cyfrowo usunięto serduszko z płaszcza jednego z posłów udzielającego propagandzistom Kurskiego wywiadu. Tym razem sprawa była trudniejsza, bo serduszka na ubraniu mieli goście programu nadawanego “na żywo”. Kamerzyści stawali na głowie aby czerwone serduszka nie znalazły się w kadrze, co nie było łatwe, bo jeden z gości przykleił sobie serduszko na kołnierzyku. W rezultacie kamery pokazywały go prawie wyłącznie zbliżenie jego twarzy, dzięki czemu widzowie mogli obejrzeć niedoskonałości w pracy makijażystek TVP i sprawdzić, czy przypadkiem nie ma on wągrów na nosie.

Ten tekst byłby jednak stronniczy, gdybym nabijał się w nim tylko z idiotyzmów wyczynianych przez podwładnych Kurskiego. Tym czasem również opozycja mogłaby iść w zawody z Gangiem Olsena w dziedzinie sprawności w osiąganiu założonych celów. Katarzyna Lubnauer, nowa szefowa .Nowoczesnej tłumaczyła się z kompromitacji swojej partii tym, że są oni posłami nowymi i nie rozumieją sejmowych procedur (brawo, to co robili przez ostatnie dwa lata w parlamencie?). Jak widać tak jak w rządzie, tak i w opozycji, roszady na wysokich stanowiskach nie wnoszą nic nowego, bo jej poprzednik Ryszard Petru również znany był ze swoich wiecznych gaf i wtop. Tak czy tak jednak, obywatelski projekt reformy ustaw aborcyjnych poleciał do kosza (i to również dzięki głosom opozycji, która akurat tym razem miała szanse wprowadzić go pod obrady) i na ulicach znowu zawrzało. Kobiety znowu muszą maszerować w obronie swoich praw.

Pamiętacie, kiedy cała polska prawica pękała ze śmiechu oglądając zdjęcie Saudyjskiej konferencji dotyczącej miejsc kobiet w społeczeństwie, na którym nie było ani jednej kobiety? Spójrzcie na stopklatkę z tego programu publicystycznego w TVN, w którym siedmiu mężczyzn dyskutuje w sprawach aborcji:

Prawica obawia się, że wraz z uchodźcami z krajów muzułmańskich w Polsce zagnieździ się fundamentalizm religijny i zagrożone będą prawa kobiet. Nie martwcie się, drodzy prawicowcy, uchodźcy akurat w tej kwestii nic nie zmienią. Nie widzicie, że to już się stało?


Tekst ukazał sie w portalu Britske Listy

Zdjęcie: Łukasz Widziszowski, via służby prasowe WOŚP 

Comments

comments

2 Replies to “Tymczasem w Absurdystanie 53”

  1. […] Kliknij tutaj aby przeczytać poprzedni odcinek serii […]

  2. […] Kliknij tutaj aby przeczytać poprzedni odcinek serii […]

Komentarze są zamknięte.