Ziemia – Planeta Młodych

Kiedy ty szalałeś przy utworach Kultu i T. Love, wojna między organizatorami Juwenaliów przechodziła właśnie w kolejną fazę. Kiedy zmęczony po całonocnej zabawie wracałeś do domu, powstawał ten artykuł, próbujący opisać skłócone środowisko działaczy studenckich.

IMG_4649Od ponad roku we Wrocławiu trwa konflikt pomiędzy Samorządem Studenckim Uniwersytetu Wrocławskiego (UWr) a organizacją Planeta Młodych. W efekcie, w stolicy Dolnego Śląska, odbyły się podwójne Juwenalia – jedne organizowane przez Samorząd Studencki UWr, drugie przez Samorząd Studencki Politechniki Wrocławskiej i Planetę Młodych.

W zeszłym roku po Juwenaliach organizowanych przez Planetę Młodych powstał szereg, niewyjaśnionych do tej pory, poważnych wątpliwości finansowych – tłumaczy rozłam Maciej Włodarski, wiceprzewodniczący Samorządu Studenckiego UWr.

Z kolei Planeta Młodych oskarża Samorząd Studencki UWr o nieudolność organizacyjną i insynuacje. Dodatkowo na wrocławskich ulicach znalazły się plakaty odwołujące koncerty Kultu i T.Love, będące częścią Juwenaliów Politechniki i Planety Młodych. Główne podejrzenie padło na Samorząd Studencki UWr:

Nie mamy z tym nic wspólnego – zarzeka się Maciej Włodarski.

Oskarżam!

Kolegium rektorów Wrocławia i Opola ustaliło wspólną datę Juwenaliów na 20 maja 2004 roku. Termin zmienił Samorząd Uniwersytetu, pomimo tego, że jeszcze zimą na PUWr (Porozumienie Uczelni Wrocławskich – red.) potwierdzono tę datę – twierdzi Krzysztof Maj, przewodniczący Samorządu Studenckiego Politechniki Wrocławskiej. – Nagle przed Wielkanocą okazało się, że Uniwersytet organizuje pochód 6 maja. O współpracy z Samorządem Politechniki przypomnieli sobie dopiero wczoraj, kiedy zadzwonili do kolegi – właściciela busa, czy nie przewiózłby im czegoś na pochód – dodaje.

Oskarżenia o nieprawidłowości finansowe są, według Krzysztofa Maja, absurdalne:

Włodarski ciągle stawia jakieś zarzuty. Pytał na przykład o brakujące 60 tysięcy złotych z poprzednich Juwenaliów. Zaprosiliśmy więc na PUWr przedstawicieli Planety Młodych, którzy rozliczali się z tych pieniędzy – relacjonuje Maj. – Zostało to przyjęte przez przedstawicieli wszystkich uczelni, tylko Uniwersytet Wrocławski nie był usatysfakcjonowany.

They Are Everywhere 

Według Maćka Włodarskiego z Samorządu Studenckiego UWr sprawa wyglądała nieco inaczej:

Dokumentów, które Planeta Młodych przedstawiła na PUWr jako rozliczenia, było mało i były wyrwane z kontekstu. Do tego kilka z nich powinno znajdować się u nas w biurze, nie wiem więc, skąd oni je mają.

Pewne światło na tę sprawę rzuca wypowiedź Piotra Mirka z Planety Młodych:

Jesteśmy organizacją założoną przez eks-samorządowców. Działa u nas m.in. też Krzysztof Maj z Politechniki czy Piotr Midziak, wykluczony niedawno z Samorządu UWr.

Według Piotra Mirka usunięcie Midziaka z Samorządu Studenckiego UWr nie było zgodne z prawem:

Zwołali zgromadzenie w czerwcu 2003, parę dni po zakończeniu sesji, czyli w wakacje, i nie poinformowali o tym w porę Piotra Midziaka i jego zwolenników. Piotr dostał telefon o zgromadzeniu na trzy godziny przed jego rozpoczęciem. Nie wiadomo nawet, czy było quorum – nikt nie widział protokołu z tego zgromadzenia.

Z dotarciem do rzeczonego protokołu nie było jednak żadnego problemu – po prostu przyszedłem do siedziby Samorządu Studenckiego UWr i poprosiłem o jego okazanie. Protokół potwierdza wersję Włodarskiego:

Po wyborach, kiedy jako nowi ludzie weszliśmy do Samorządu, okazało się, że samorządy są czysto marionetkowymi instytucjami, a wszystkim rządzą ludzie związani z Planetą Młodych – wyjaśnia Włodarski.- Wszystko tutaj dzieje się dziwnymi, nieoficjalnymi kanałami. Dlatego Samorząd UWr podjął uchwałę, że każda jego decyzja musi mieć dwa podpisy, w tym zawsze musi być to podpis przewodniczącego. Przyszedł czas Juwenaliów 2003 i Piotr Midziak podjął jednoosobowo decyzję dotyczącą wydawania pieniędzy. I za to właśnie został odwołany – za niestosowanie się do uchwały o dwóch podpisach, za jednoosobowe podjęcie decyzji o znacznym zwiększeniu kwoty przeznaczonej na Juwenalia oraz za dbanie nie o interesy naszego samorządu, ale Planety Młodych. Nieprawdą jest, że o zgromadzeniu został powiadomiony zbyt późno – poinformowanie należy do obowiązków pracownika Uniwersytetu i każdy musi zostać zawiadomiony o zgromadzeniu dwa dni wcześniej. Nieprawdą jest też, że nie było quorum – przy 24 ówczesnych czynnych członkach zgromadzenia obecnych było 19. Za odwołaniem Midziaka głosowało 17, dwóch się wstrzymało.

Członek za Ubezpieczenie

Maciej Włodarski uważa, że także rektorzy muszą liczyć się z Planetą Młodych:

Oni ciągną pieniądze z uczelni jako organizacja studencka, i dostają niemałe dotacje, ponieważ mają dużo członków. Tymczasem wielu studentów pozyskanych jest tam na niezupełnie uczciwych zasadach: Planeta sprzedaje po korzystnych cenach ubezpieczenia i każdy, kto wykupi takie ubezpieczenie, staje się jednocześnie członkiem Planety – twierdzi Włodarski. – Wielu z posiadaczy ubezpieczenia nawet nie zdaje sobie z tego sprawy.

 Sprawni Kontra Nieudolni

Według Samorządu Studenckiego UWr Planeta Młodych jest organizacją stricte komercyjną, która pragnie zmonopolizować intratny rynek imprez studenckich w mieście.Natomiast według Piotra Mirka Planeta to przede wszystkim organizacja studencka:

Zarejestrowani jesteśmy zarówno na Politechnice jak i na Uniwerku, stąd możemy dostawać dofinansowanie na takiej samej zasadzie jak studenckie koło naukowe czy NZS. Jest też Niezależne Stowarzyszenie Planeta Młodych, które zajmuje się przedsięwzięciami komercyjnymi – przyznaje Mirek.

Na pytanie, czy takie połączenie może rodzić podejrzenia o nieuczciwe wykorzystywanie uczelnianych pieniędzy, odpowiedział:

Zapewniam, że wszystko jest w porządku. Można sprawdzić i nikt nie znajdzie żadnych nieprawidłowości – przedstawiliśmy wszystkie papiery na PUWr. Jeżeli chodzi o oskarżenia Samorządu Uniwersytetu to po prostu są to kłamstwa, które psują nasz wizerunek. Jeżeli coś zdefraudowaliśmy, a oni o tym wiedzą, to ich obywatelskim obowiązkiem jest powiadomienie o tym organów ścigania. Dlaczego tego nie zrobili? Myślę, że po prostu oczerniają wszystkich dookoła, bo sami są nieudolni. Zobaczmy: ile podczas Juwenaliów dzieje się na Politechnice, że wspomnę chociaż o Wittigaliach, a ile na Uniwerku – Pochód i dwa koncerty!

Krąży Złoty Pieniądz

Czy na pewno oskarżenia Samorządu Studenckiego UWr są wyssane z palca? Krzysztof Maj żali się, że Maciej Włodarski ma zastrzeżenia co do logo porozumienia Uczelni Wrocławskich – nieformalnego forum samorządów studenckich wrocławskiej uczelni – na kalendarzach akcji “Studenci Dzieciom”. Jednak według Włodarskiego nie o logo tu chodziło:

Krzysztof Maj, pełniąc funkcję przewodniczącego komisji kultury, jako jedyna osoba w Parlamencie Studentów RP nie otrzymał absolutorium i to przewagą ponad 100 głosów – mówi Włodarski. – Rzecz poszła o akcję “Studenci Dzieciom” – kasa z Juwenaliów miała iść na dzieci z domu dziecka. Są pewne niejasności w rozliczeniach z tej imprezy i podejrzewamy, że nie wszystko wyglądało tak, jak powinno.

Kolejnym źródłem konfliktu są dotacje na organizację obozu adaptacyjnego. Piotr Mirek z Planety:

Wystąpiliśmy o środki z MENiS (Ministerstwo Edukacji Narodowej i Sportu – red.) na organizację obozu adaptacyjnego i te środki dostaliśmy. Samorząd nie składał, ale potem poszedł do rektora i coś mu naopowiadał, w rezultacie rektor przesunął te środki na Samorząd. Oni nie mieli zorganizowanego obozu, więc podczepili się pod Uniwersytet Warszawski. Jednak na ten ich obóz pojechali w zasadzie tylko oni i ich przyjaciele – około 30 osób ( na nasz 170). Ta dotacja to było 40 tysięcy złotych!

Co na to Włodarski?

Jeżeli chodzi o Campus to pojechało na niego ponad 100 osób. Wszystkie wnioski o dotację z MENiS przechodzą przez Uniwersytet Wrocławski, który jest prawdziwym wnioskodawcą, a nie Samorząd czy Planeta. We wniosku jest wyszczególnione tylko to, kto jest organizatorem danej imprezy. Procedura jest taka, że wnioskodawcą jest uczelnia, a samorząd zawsze występuje jako organizator. Nawet jeżeli faktycznie nie jest organizatorem, musi się to odbyć za jego wiedzą, ponieważ nie może być tak, że pieniądze na imprezy studenckie, a więc dla studentów, są wydawane bez wiedzy Samorządu, czyli ich reprezentantów. Ponieważ już było wiadomo, że Planeta kręci swój obóz, zarząd Samorządu poprosił rektora i MENiS o wykładnię, kto jest dysponentem tych pieniędzy. Rektor podjął decyzję, że organizatorem Campusu jest Samorząd Studentów UWr. Dlaczego? Otóż Planeta reklamowała swój obóz jako 10 Campus Akademicki, co jest nieprawdą, choćby dlatego że Planeta istnieje tylko dwa lata. Samorząd nie scedował na Planetę prawa do organizacji kolejnych Campusów. Od lat są one organizowane we współpracy z Uniwersytetem Jagiellońskim i Uniwersytetem Warszawskim.

To Tu, To Tam

Uniwersytet Wrocławski, nie chcąc współpracować z Planetą Młodych, musiał zdecydować się na samodzielną organizację Juwenaliów. Nie dało się zrobić tego z Politechniką Wrocławską, ani poruszyć sprawy na Porozumieniu Uczelni Wrocławskich, ponieważ w obu miejscach pierwsze skrzypce gra Krzysztof Maj, tak naprawdę związany z Planetą Młodych (w rozmowie ze mną Maj ani słowem nie wspomniał o swoich związkach z Planetą). Wraz z Uniwersytetem konkurencyjną imprezę zdecydował się robić AWF, który jest dysponentem Pól Marsowych, oraz niektóre szkoły prywatne. AWF udostępnił Pola Marsowe na Juwenalia w dniach 6 i 7 maja, wtedy też odbył się pierwszy z pochodów.

Tymczasem konkurencyjna impreza Juwenaliowa, jak twierdzą zgodnie Krzysztof Maj i Piotr Mirek, w żadnym razie nie jest organizowana przez Planetę Młodych. Planeta w tym roku zajęła się organizacją Street Art Festivalu, który również nie ma nic wspólnego z Juwenaliami i jest przedsięwzięciem ściśle komercyjnym. Dlaczego jednak kiedy byłem w siedzibie Planety Młodych, leżały tam stosy plakatów reklamujących koncerty z 15 i 16 maja, na których grał m.in. Kult? Dlaczego na jednym bilboardzie znajdowały się plakaty Juwenaliów 15 i 16 maja oraz Street Art Festivalu? Przecież skoro te imprezy nie mają nic wspólnego, bo jedną organizuje Planeta a drugą Politechnika, nasuwa się pytanie: kto zapłacił za wynajęcie planszy? Czy to Planeta bezinteresownie sfinansowała Politechnice reklamę Juwenaliów czy może raczej Street Art Festival reklamuje się pasożytując na planszach wynajętych przez Politechnikę?

[Pomimo wysłania kilku e-maili i podania alternatywnych kontaktów, przez tydzień nie dostałem od przedstawicieli Planety Młodych żadnej wiadomości. Dlatego wypowiedzi Piotra Mirka i Krzysztofa Maja są nieautoryzowane.]


Tekst ukazał się w majowym numerze pisma “Relaz”

Uwagi do autoryzacji: 

Będąc młodym dziennikarzem, mającym naiwne zaufanie do ludzi a za to nie posiadającym dyktafonu, wypowiedzi moich rozmówców notowałem sobie w notesiku. Oczywiście poprosiłem o autoryzację – przesłałem ze skrzynki mejlowej materiały do autoryzacji do wszystkich, których wypowiedzi znalazły się w ostatecznej wersji tekstu. Tylko Włodarski odpowiedział, najpierw przepraszając, że zrobi to później, a potem z pełną autoryzacją. Redaktor naczelny pisma stwierdził, że nie ma na co czekać i ze puszczamy tekst bez autoryzacji. Po jego publikacji zadzwonił Krzysztof Maj z pretensjami, że nie dostał żadnego mejla – a wysłałem mu kilka.

Co ciekawe, rok później znowu “grzebałem” w temacie Planety Młodych wspólnie z dziennikarzem wrocławskiej Gazety Wyborczej. Przy tej okazji znowu wysłałem Majowi e-mail na ten sam adres mejlowy. W chwilę potem poszedłem do redakcji Gazety Wyborczej i kiedy rozmawiałem tam z członkami redakcji, zadzwonił telefon. To Krzysztof Maj dzwonił, prosząc, abyśmy zrezygnowali z pisania o Planecie. Co ciekawe, podczas późniejszej rozmowy, w ktorej znowu powrócił temat autoryzacji, powiedział mi, że na skrzynkę, na którą wysyłałem moje e-maile już od dawna nie zagląda. Ciekawe zatem, skąd wiedział, że się znowu interesuję Planetą?

Tymczasem jednak ponieważ o temacie zrobiło się głośno, a działacze Planety Młodych mieli pretensje, że nie mieli szansy na przedstawienie swoich racji, zdecydowaliśmy się na opublikowanie kolejnego artykułu na ten temat.

 

Comments

comments